wtorek, 7 lipca 2015

OGŁOSZENIE !!!!

Przychodzę do was z zapytaniem czy chcielibyście jakieś kolejne opowiadanie z Camilą i Niallem, oraz bohaterami serii New ? Być może że mogła bym zacząć coś pisać, o ile w ogóle chcecie. 
Miłych wakacji xx

niedziela, 7 czerwca 2015

Epilog cz.4

Przeczytajcie NOTKĘ <3
 Z dedykacją dla wszystkich czytelników
******
- Niall do jasnej cholery, chcesz się spóźnić na zakończenie szkoły własnego syna ? – Nie mogę uwierzyć że Deniese kończy liceum a już za 3 miesiące zacznie naukę na oxsfordzie. Od ostatnie kłótni z Niallem Den poprawił się w nauce i miał bardzo dobre wyniki w nauce. Chce tak jak ojciec grać w piłkę, a jak nie wyjdzie to chce być lekarzem. Niall oczywiście jest bardzo dumny z syna tak samo jak ja.
- Kobieto nie pośpieszaj mnie, co ty myślisz że mam motorek w dupie tak jak ty ? – Niall nic się nie zmienił po mimo upływu lat nadal jest taki sam jak 20 lat temu na studiach.
- Ja w przeciwieństwie do ciebie Horan potrafię zacząć się wcześniej szykować, a nie czekać na ostatnią chwile. – Zaśmiałam się  Wygląda naprawdę dobrze, z resztą jak zawsze.
- Wyglądasz ślicznie księżniczko.   – Spojrzał na mnie od góry do dołu, na co się zaśmiałam.
- Ty też. – Uśmiechnęłam się do męża i pocałowałam go w usta.
- Długo ? – Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy April naszą 16 letnią córkę.  Tak Jest bardzo podobna do mnie a Deniese do Nialla
- Tak już idziemy skarbie. – Powiedziałam do córki i wzięłam torbę. Cała nasza trójka pojechała do liceum w którym kiedyś uczęszczał Niall. Droga minęła w dość spokojnej atmosferze i bardzo szybko. Zajęliśmy swoje miejsca. Ceremonia minęła zwinnie, a ja się popłakałam nigdy sobie tego nie wyobrażałam.
- Starzejemy się Niall – wychlipałam przez łzy. Blondyn spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Nie wiem jak ty kochanie, ale ja jestem młody, a to że mam dzieci to już inna historia. – On nigdy nie będzie poważny, ale kocham go takiego jakim jest.
Czekałam z Niallem na Deniesa który miał nam kogoś przedstawić. Trochę się denerwowałam, ponieważ razem z Horanem podejrzewamy że nasz syn zmienił orientacje. Odkąd Jade dała mu kosza chłopak się załamał. Nie chciał chodzić do szkoły, ale nie buntował się. W domu byli sami koledzy, od dwóch lat nie przyprowadził do domu żadnej dziewczyny, to tak jak ja. Też nie chciałam się nikomu przyznać czy kogoś mam. Moja mama pewnie myślała że jestem lesbijką.
- Gdzie on jest do cholery, mam trening. – Niall oczywiście zawsze wie co powiedzieć.
- Niall do kurwy, teraz nikogo nie obchodzi twój trening, twój syn jest ważniejszy. – Skarciłam męża. Nigdy nie myślałam że będę go miała.
- Mamo, tato to jest moja dziewczyna Amanda  - Zamrugałam kilka razy ponieważ nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
- A ja myślałam że jesteś gejem. – Wszyscy spojrzeliśmy na April, Amanda zaczęła się śmiać, a Deneise zrobił się czerwony jak burak.
- Przestań. – Zdenerwował się Den. Ja z Niellem spojrzeliśmy na siebie zdziwieni całą tą sytuacją.
- Deniese uspokój się, to nawet było śmieszne i wiesz że ja też tak myślałam na początku. – Zaśmiała się dziewczyna. Postanowiłam przerwać tę niezręczną sytuację.
- Bardzo miło cię poznać Amanda. – Dziewczyna wystawiła rękę, ale przytuliłam ją, przy okazji mogłam stwierdzić że ma bardzo ładne perfumy.
- Mnie też bardzo miło państwa poznać. – Uśmiechnęła się kiedy Niall też przytulił dziewczynę.
- Tato Amanda jest twoją wielką fanką jesteś jej idolem. – Powiedział Den.
- Bardzo mi miło jak chcesz możemy sobie zrobić zdjęcie ? – Zaproponował mój mąż. Dziewczyna się zgodziła a ja stałam obok i obserwowałam całą tą sytuację. Boże czemu oni tak szybko dorośli ?
*******
Weszłam za Niallem do restauracji. Dziś jest nasza 20 rocznica ślubu. Nie mogę uwierzyć że to tak szybko minęło. Kobieta zaprowadziła nas do stolika.
- Kochanie czy ta restauracja nie jest zbyt no wiesz droga ? – Zapytałam kiedy zobaczyłam ceny jedzenia. Niall spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Jaja sobie ze mnie robisz ? Gdybyś nie wiedziała sramy pieniędzmi więc nie przesadzaj, poza tym raz nie zawsze, nie przeżywaj tylko wybieraj. – W tym momencie przypomniała mi się nasza randka 23 lata temu.
,, Podjechaliśmy pod restaurację i usiedliśmy na świeżym powietrzu. Spojrzałam na menu, ale tu wszystko jest strasznie drogie.
- Niall za to jedzenie wydasz majątek. – Powiedziałam do blondyna który czytał kartę.
- Raz nie zawsze, nie przeżywaj tylko wybieraj. – Uśmiechną się wracając do czytania. Hmm same dobre rzeczy i nie wiadomo co wybrać.
- Co bierzesz ?- Zapytał Horan.
- Cóż jako danie główne chcę kurczaka po jamajsku do tego sok pomarańczowy a na deser lody czekoladowe.
- Świetnie zamówię to 2 razy. – Powiedział do mnie, a po chwili zjawił się kelner i zabrał nasze zamówienia. ‘’
Zaczęłam się zastanawiać co by tu wybrać, ale nie mogłam się zdecydować. Po kilku minutach podeszła do nas kobieta. Spojrzałam na nią i momentalnie się załamałam to była ta kobieta co mnie prześladowała za każdym razem kiedy byłam w barze.
- Co państwo zamawiają ? – Zmówiła się tylko do Nialla, który powoli nie mógł wytrzymywać ze śmiechu.
- Przepraszam, ma pani męża może ? – Kobieta spojrzała na mnie i się lekko speszyła.
- N-narzeczonego. – Wydukała.
- To niech się pani nim zajmie, a nie gapi się pani na obcych facetów. – Warknęłam. Brunetka lekko pokiwała głową i wzięła nasze zamówienia.
- Wiedziałem że zwrócisz jej uwagę. – Zaśmiał się mój mąż.
- Widzisz jednak nic się nie zmieniłam przez 25 lat. – Uśmiechnęłam się.
Kiedy zjedliśmy wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do samochodu. Myślałam że wracamy do domu, ale minęliśmy ulicę na której mieszkamy.
- Gdzie jedziemy ? – Zapytałam męża, ale on tylko spojrzał na mnie.
- Niespodzianka. – Położył swoją rękę na moim udzie i wrócił wzrokiem na drogę, droga minęła nam na wspominaniu.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy ? – Niall Zapytał kiedy wyjeżdżaliśmy z Londynu.
- Oczywiście, że tak. Nie da się zapomnieć kogoś kogo od pierwszego wejrzenia się nie lubiło.
,,Zamknęłam szafkę po czym się odwróciłam i wpadłam na chłopaka.
- Kurwa, uważaj. – Powiedziałam. Spojrzałam do góry i zobaczyłam wysokiego 1,85 blondyna, farbuje się bo widać odrosty, ma niebieskie oczy i uśmiecha się.
- Przepraszam ja nie chciałem, ale sama na mnie wpadłaś. – Powiedział ciepłym głosem.
- Cokolwiek.  – Powiedziałam i chciałam iść kiedy mnie zatrzymał.
- Czego ? – Zapytałam sucho.
- Możesz mi powiedzieć gdzie jest klasa 35 ? – Zapytał patrząc mi prosto w oczy
- Ty jesteś ten nowy. – Powiedziała uradowana Daisy.
- Na to wygląda. – Powiedział i podrapał się po głowie.
- Chodź z nami, jesteś u nas w klasie. – Powiedziała Day i złapała chłopaka za rękę i pociągnęła za sobą.’’
- A ty pamiętasz kiedy u mnie spałeś ? Byłeś pierwszym chłopakiem obok którego spałam.
- I jedym z którym spałaś. – Poprawił mnie.
- Pamiętam że nie chciałaś mieć męża i dzieci, a teraz masz ich dwójkę.
,,- Nie chcę mieć męża, ani dzieci. – Ok., to akurat było dziwne. Cam jest pierwszą dziewczyną która nie chce mieć rodziny.
- Czemu ?
- Ponieważ nie ufam ludziom. Nie to że nie lubię dzieci bo ja je nawet uwielbiam ale nie chce zakładać rodziny z kimś kto mnie skrzywdzi. – Jej odpowiedź nie była dziwna ale ona ma fobie. Miałem kiedyś w szkole zajęcia o tym jakie są fobie i później pani zrobiła nam z tego kartkówkę. Podała nam nazwę, przed czym jest i jak się ja leczy. Camila cierpi na traumatofobie jest to strach przed zranieniem, jej nie da się wyleczyć do końca ale można ją załagodzić. Jeśli Camila zacznie stopniowo przekonywać się że w jej otoczeniu są normalne osoby którym może zaufać jej panika się zmniejszy i będzie mogła znów się zakochać.
- Pomogę Ci – Wypaplałem a dziewczyna wyglądała na zdezorientowaną.’’
- Kobieta zmienną jest Niall. – Kiedy wypowiedziałam to Horan zatrzymał samochód. Złapał mnie za rękę i podeszliśmy do punktu widokowego.
- To jest cudownie Niall. – Z tego miejsca mogłam zobaczyć cały Londyn. Ten widok jest niesamowity. 
- Wiem dlatego Cie tu zabrałem. – Przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.
- Kocham Cię Niall. – Powiedziałam patrząc prosto w oczy mojego męża.
- She's so mean but kinda love it /Jest wredna, ale nawet mi się to podoba
And I just can't let her go / Po prostu nie mogę pozwolić jej odejść
I'm so whipped / Owinęła mnie
She deserves a medal / wokół palca
She's a tempting animal / Jest kuszącym zwierzęciem - Zaśpiewał
- Niall Ja zawsze będę dla ciebie kuszącym zwierzęciem. – Uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka. Tak właśnie życie upłynęło mi z nim jak w bajce. Naszej bajce.

KONIEC 

NOTKA : Kochani chciałabym podziękować za prawie 6 tysięcy wyświetleń, 676 komentarzy (wow), ale przede wszystkim chciałabym podziękować wam za czytanie moich wypocin nie spodziewałam się aż tak wielkiego sukcesu tego opowiadania. A w szczególności chciałam podziękować Madzi i Gosi za pomoc. Będzie mi brakować dodawania postów na New to było wspaniałe pół roku. Kocham was wszystkich. Widzimy się na DETECTIVE a już niebawem usłyszycie o PRINCESS <3
Do następnego <3 <3 <3

piątek, 5 czerwca 2015

Epilog cz.3



Właśnie zostałam wezwana do szkoły do mojego syna Deniesa. Jestem pewna że znów się pobił, ten chłopak ma 15 lat a jest strasznie problemowym dzieckiem, przynajmniej April jest dobrze wychowana. Weszłam do szkoły i udałam się do gabinetu dyrektora. Skręciłam w prawo i znalazłam się przed drzwiami. Zapukałam i gdy usłyszałam ,, Proszę’’ weszłam do środka i zobaczyłam dyrektora a obok mojego syna i jakiegoś chłopaka.
- Dzień dobry panie dyrektorze. – powiedziałam zamykając drzwi.
- Dzień dobry pani Horan. – Westchnął dyrektor. Bardzo dobrze się znaliśmy ponieważ bardzo często mój syn rozrabia.
- Co tym razem ? – Zapytałam dyrektora, ale wzruszył ramionami
- No dobrze, zapytam się syna i porozmawiam z nim. – Mój syn nigdy nic nie chciał mówić dyrektorowi nie wiem czemu. Wstał i wyszliśmy z gabinetu. Droga do samochodu minęła  cicho, ani ja a ni syn nie odezwaliśmy się słowem. Wsiadłam do auta tak jak mój syn.
- Powiesz mi o co tym razem poszło ? – Spojrzałam na syna, ale nie raczył mi nic powiedzieć. Siedział cicho, więc nie zamierzałam naciskać.
- W takim razie twój tata nie zabiera cie na żaden obóz. – Powiedziałam spokojnie do syna opuszczając teren szkoły. Miał umowę aby do końca roku nie wdawać się w bójkę, bo inaczej nici z obozu. Deniese ma potencjał piłkarski po ojcu i też chce być piłkarzem.
- Stanąłem w obronie Jade. Zadowolona ? - . Jade to dziewczyna która podoba się Deniesowi od roku, ale boi się z nią umówić, ponieważ ona nie jest zamożna, a nie chce by ludzie pomyśleli że jest z nią z litości.
- Denies nie możesz jej ciągle bronić, zgłoś to gdzieś że ją zastraszają. Albo umów się z nią. Jade to cudowna dziewczyna, na pewna się zgodzi. – Próbowałam przekonać chłopaka do mojego zdania.
- Wiesz mimo że strasznie mnie denerwujesz, nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. Kocham Cie mamo. – Uwielbiam słyszeć to że jednak mój syn uważa mnie za dobra matkę. Tak czy inaczej wychowanie dzieci jest strasznie trudne. Wróciłam z Deniesem do domu, był lekko wystraszony ponieważ Niall już wrócił. Weszłam do domu pierwsza, było cicho nawet za cicho. Weszłam do salonu, a tam siedział mój mąż i pomagał April w lekcjach. To było coś niesamowitego ponieważ Niall rzadko bywa w domu, ale kiedy wraca stara się jak najwięcej spędzać czasu z dzieciakami.
Odchrząknęłam kiedy Horan na mnie spojrzał. Uśmiechnął się, ale zobaczył naszego syna, wstał i podszedł w naszą stronę.
- Deniesie Jamesie Horanie. Do jasnej cholery czy nie może być tygodnia kiedy nie dostaje telefonu że mój syn jest na dywaniku u dyrektora ? – Wrzasnął tak że nawet ja się wystraszyłam.
Chłopak spojrzał jedynie na ojca, ale nic się nie odezwał.
- Co tym razem było powodem, że twoja matka musiała urwać się wcześniej z treningu, aby cie odebrać od dyrektora ? – Widziałam że Niall jest zły, ale też wiedziałam że rozumie iż Deniese przechodzi ciężki okres.
- Przepraszam, ok. Wiem że jesteś na mnie zły i nie tak mnie wychowałeś, ale jeśli chcesz wiedzieć stanąłem w obronie dziewczyny, ponieważ ją wyśmiewali, a jeden z nich chciał podnieść na nią rękę. A z tego co wiem nigdy nie pozwoliłeś podnosić ręki na kobietę. – Wrzasnął. W tym momencie nie poznałam ani mojego męża ani własnego syna. Spojrzeli na siebie w milczeniu po czym Deniese poszedł do swojego pokoju. W salonie zapadła grobowa cisza, nikt nie chciał się do siebie odezwać. Pokręciłam jedynie głową i poszłam do kuchni. Nie minęła chwila kiedy po mnie do pomieszczenia wszedł Niall.
- Nie mam już do niego siły. – Stwierdził biorąc piwo z lodówki, spojrzałam na niego i zaczęłam mu się przyglądać. Minęło już 16 lat od naszego ślubu, a ja nie wiem kiedy Niall tak wydoroślał.
- Niall, nie zrobił tego bo chciał, tylko zrobił to bo musiał. Wiesz doskonale, że zawsze go będę bronić choć nie popieram jego zachowania. – Jako matka zawsze będę po stronie dzieci, oczywiście że po stronie Nialla też, ale wiem że Deniese się stara. On tak bardzo chcę być idealny w oczach ojca, zawsze stara się o jego uwagę. Był taki czas kiedy Niall wyjechał do Manchesteru na mecz i gdyby to było w weekend pojechalibyśmy, a tak dzieciaki musiały iść do szkoły, Den przyszedł do mnie i powiedział że on tak bardzo się stara być dobrym dzieciakiem , ale tata faworyzuje April,  jemu jest smutno bo co by nie zrobił to April jest lepsza. Wiem doskonale że Niall nie robi tego umyślnie, nigdy nie lubił kiedy moja mama faworyzowała Daisy, a mnie pomijała, wiec wątpię że Niall robi to teraz specjalnie.
- Camila on ma prawie 16 lat mógłby się zachować jak normalny człowiek. – Wrzasnął.
- Mam ci przypomnieć jak ty w jego wieku pierzyłeś jakieś przypadkowe laski, do jasnej cholery Niall, nie widzisz tego że on chce zwrócić na siebie twoją uwagę ? Jesteś tak zajęty April że nawet nie widzisz jak twój syn cierpi kiedy go olewasz. Tak bardzo się stara być dla ciebie idealny, ale robi to wszystko bo ty się nim nie interesujesz tak jak on by tego chciał. Może ty w jego wieku nie chciałeś żeby ojciec poświęcał ci tyle uwagi, ale Deniese taki nie jest, zawsze go krytykujesz, mówisz jaka to April nie jest, a ty go tym krzywdzisz. Sam mnie pocieszałeś kiedy moja mama faworyzowała Daisy a zobacz co sam robisz. – Byłam na niego wściekła ja rozumiem że April to jego oczko w głowie ale ty inaczej Deniese to jego syn. Niall nie wiedział co powiedzieć dlatego wyszedł z kuchni bez słowa.
Jakiś czas później słyszałam jak Deniese kłóci się z Niellem, postanowiłam że pójdę posłuchać tego o czym rozmawiają.
- Nie ważne, skoro robię ci tyle kłopotów nie zabieraj mnie na ten obóz po co, zabierzesz April przynajmniej za nią nie będziesz musiał się wstydzić.
- Nie wstydzę się ciebie, ale to miała być kara za to jak się zachowujesz.
- Mnie każesz zawsze a April jeszcze nigdy nie ukarałeś, bo jest córeczką tatusia ? – Drzwi były uchylone więc mogłam ich zobaczyć.
- Wcale nie, ty też jesteś moim synem.
- Doprawdy ? Jakoś nie zauważyłem. Nigdy cię z nami nie ma, a kiedy wracasz prawie całą uwagę skupiasz na mamię i April, a mnie traktujesz jakby mnie nie było. Nawet mama poświęca mi tak dużo uwagi ile powinenem od niej dostawać a nawet więcej.
- Przepraszam, masz rację jako twój ojciec powinienem dawać ci przykład a nie się olewać, zachowałem się jak chuj nie ojciec, ale po prostu kiedy byłeś mały nie sprawiałeś tyle problemu, a ja wystraszyłem się bo nie wiem jak sobie z tobą radzić. Nie chcę cię krzywdzić synu, jesteś dla mnie tak samo ważny jak April. – Nie żeby coś, ale ta scena wygląda jak z filmu, ciesze się że doszli do porozumienia.
- Zaczniemy od nowa ? – Niall próbował jakoś do niego dotrzeć i chyba mu się to udało.
- Zaczniemy. – Przytulili się.
- To oznacza że mogę jechać na obóz prawda ?
- Oczywiście że możesz.

NOTKA : Tak prezentuje się przed ostatnia część epilogu. Ostatnia już w niedziele.

środa, 3 czerwca 2015

Epilog cz.2

******
Wsiadłam do auta Nialla, ale ponieważ Horan stał się tak popularnym piłkarzem że biegają za nim paparazzi nie miałam spokoju. Pytali się Nialla kim jestem, a gdy dowiedzieli się że jestem jego narzeczoną od 2 lat zaczęli się wypytywać o nasz ślub. Po 30 minutach jazdy podjechaliśmy pod wielką posiadłość.
- Mieszkanie powiadasz. – Spojrzałam na blondyna, ale on tylko się uśmiechnął.
- A zamieszkałabyś ze mną gdybym powiedział Ci że to willa ? – Zapytał jadąc dróżką prowadzącą do posiadłości.
- Oczywiście że nie. – Spojrzał na mnie gniewnym spojrzeniem.
- No więc właśnie. – Powiedział parkując. Wysiadłam z samochodu i rozejrzałam się po okolicy. Jedno wielkie wow.
- Niall ile zarobiłeś w od czau kiedy podpisałeś kontrakt ? – Zapytałam chłopaka kiedy kierowaliśmy się do domu.
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to tak ze 100.
- Tysięcy ? – Spojrzałam na blondyna, a on się jedynie zaśmiał.
- Milionów. Sam ten pałac kosztował mnie 10 milionów skarbie.  
- Tobie już całkiem odbiło. – Powiedziałam gdy Niall otworzył drzwi do domu, o ile tak można nazwać ten pałac. Kiedy tylko weszłam do środka zaniemówiłam  ten hol był genialny.
- Chodź oprowadzę Cię. – powiedział i Pokazała mi Salonkuchnię, sypialnię, garderobę oraz miliony innych pomieszczeń w tym domu.
- Zgłupiałeś do reszty. – Powiedziałam wieczorem kiedy zaczęłam się rozpakowywać w garderobie.
- Nie. Po prostu moja księżniczka musi zasługiwać na pałac, a co najważniejsze na królewskie traktowanie. – Z tymi słowami zrobiło mi się cieplej na sercu.
*******
Tak bardzo stresuje się dzisiejszym dniem. Minął rok odkąd zamieszkałam z Niallem, a dziś się pobieramy. Nie mogę w to uwierzyć. Mam 23 lata a do tego dowiedziałam się że jestem w 1 miesiącu ciąży. Niall jeszcze o tym nie wie, ale powiem mu kiedy tylko go zobaczę. Jestem już ubrana w moją suknię ślubną. Można powiedzieć że wszystko już jest zapięte na ostatni guzik.
- Gotowa ? – Zapytała moja siostra Day. Spojrzałam na nią i pokiwałam głową.
Wstałam z krzesełka i ruszyłam w stronę wyjścia.
- Wyglądasz naprawdę zajebiście, też chcę tak wyglądać na własnym ślubie. Kto by pomyślał że tak szybko wyjdziesz za mąż. – Zaśmiała się, a ja razem z nią.
- Nie musisz mi przypominać, wiesz czasami się zastanawiam czy dobrze robię, wychodząc za Nialla. – Powiedziałam, na co dziewczyna od razu zbladła.
- Nie opowiadaj głupot. Widać że się kochacie, a ty jesteś dla niego najważniejsza na świecie. Już za osiem miesięcy ważne dla niego będzie też wasze dzieciątko, więc nie bredź tylko ciesz się. – Powiedziała i przytuliła mnie. Stanęłam przed drzwiami do kościoła, gdzie stał mój ojciec.
- Jestem z Ciebie taki dumny. – Powiedział i po chwili mnie przytulił. To moment w którym aż łezka kręci się w oku. Weszliśmy do środka, każdy dosłownie każdy w ty mój przyszły mąż spojrzeli na mnie. Czułam się dziwnie, ale czemu tu się dziwić jestem panna młodą i dziś jest mój wyjątkowy dzień. Przeszłam przez cały dywan i doszłam do Nialla  wyglądał zabójczo.
- Czy ty Niallu Horanie bierzesz oto tą Camilę Summer za żonę ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz obiecujesz że nie opuścisz jej w zdrowiu i chorobie do póki śmierć was nie rozłączy ? – Moje serce w tym momencie bił pięć razy szybciej niż powinno.
- Tak.
- Czy ty Camilo Summer bierzesz oto tego Nialla Horana za męża ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz obiecujesz że nie opuścisz jego w zdrowiu i chorobie do póki śmierć was nie rozłączy ?
- Tak. – Powiedziałam drążącym głosem
- A więc ogłaszam was mężem i żoną. Para może się teraz pocałować. – Powiedział ksiądz więc wykonaliśmy jego polecenie. Całowaliśmy się bardzo delikatnie, ale namiętnie. Teraz stoi przed nami otworem nowe życie.
Po licznych życzeniach pojechaliśmy na salę gdzie miało odbyć się wesele. Ja i Niall odbyliśmy swój pierwszy taniec, co też uczyniliśmy.
- Tak bardzo Cię kocham – Powiedział, a raczej wyszeptał do mnie Niall.
- Ja Ciebie też. Już nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. – Stwierdziłam i pocałowałam go.
- Ja też. Teraz będziemy tylko ty i ja. – Uśmiechnął się promiennie.
- Cóż, nie do końca. – Powiedziałam lekko speszona. Spojrzał na mnie z kamienną twarzą.
- Co masz na myśli ? – Była bardzo poważny.
- Jestem w ciąży. – Uśmiechnęłam się, mimo to i tak bałam się jego reakcji.
- O mój boże to niesamowicie, będę ojcem. – Przytulił mnie i okręcił. Przyjął to naprawdę świetnie. No cóż myślałam że na to będzie pora później ale nieplanowane też fajnie.
Tańczyłam później z Harrym, Zaynem, Louisem, Liamem, Victorią, LenąSam  oraz Kelly  Było też mnóstwo znajomych ze studiów i wiele osób z pracy. Cieszyłam się na tę wiadomość tym bardziej że to dla mnie naprawdę szczególny dzień.
*****
Jestem w 8 miesiącu ciąży i siedzę właśnie w kuchni gotując kolację dla Nialla który za niedługo powinien wrócić z treningu. Oczywiście pewnie będzie się wydzierał, że jestem w ciąży i nie powinnam nic robić, i tak jest od naszego ślubu, gdy go powiadomiłam że będzie ojcem. Właśnie zaczęłam nakładać obiad kiedy poczułam Nialla oplatającego mój brzuch i całującego w policzek.
- Jak się ma moja ukochana żona, oraz nasz wspaniały syn ? – Uwielbiałam takie powitania są cudowne.
- Dobrze, a jak ma się mój ukochany mąż ? – Spojrzałam na mojego zarośniętego blondyna, który za nic w świecie nie chce się ogolić. Masakra. Niall chyba chciał coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, więc mój mąż postanowił otworzyć. Nie minęło 5 minut kiedy do kuchni wszedł Niall z Daisy i Zaynem.
- Witajcie gołąbeczki. – Przywitałam się z siostrą i jej chłopakiem. Nie mogę uwierzyć że są ze sobą prawie 5 lat.
- Co was do nas sprowadza ? – Zapytał Niall.
- Cóż chcielibyśmy zaprosić was na nasz ślub. – Kiedy tylko usłyszałam moją siostrę, spojrzałam w jej stronę. Szczęka to mi opadła, byłam w szoku.
- Gratulację. Życzę szczęścia. – Przytuliłam moją siostrę jak i Zayna. Naprawdę to była świetna wiadomość. Widać że są szczęśliwi, tak samo jak ja i Niall.


NOTKA : Kochani nie mam pojęcia kiedy następna część epilogu, ale postaram się dodać jak najszybciej ;)

niedziela, 31 maja 2015

Epilog cz.1

Przeczytaj NOTKĘ !


Gdy wróciliśmy do Los Angeles pochwaliłam się przyjaciołom moim pierścionkiem zaręczynowym. Wszyscy zaczęli nam gratulować i życzyć szczęścia. Lena natomiast zakładała że to ja ostatnia pochwale się wszystkim tą informacją i że to będzie długo po ślubach w naszej paczce. Każdy się śmiał, bo to niedawno było bardzo prawdopodobne. Harry natomiast w połowie lipca zerwał z Elą ponieważ kilka razy go zdradziła, i niestety wpadła z ciążą więc długo tu nie zawita. Zawsze wiedziałam że ona nie jest  taka święta na jaką wyglądała.
Początek roku, był dla nas strasznie trudny zwłaszcza dla siatkarek ponieważ to na nas był strasznie duży nacisk, abyśmy wygrlali zawody. Oczywiście nie obyło się też bez treningów chłopaków i ich meczy. Co by to był za związek gdybym nie kłóciła się z Niellem, na całe szczęście nasza najgorsza kłótnia trwała 2 dni ale zawsze wychodziło nam to na dobre. W tym roku tez mieszkałam w pokoju z Kelly, z czego ogromnie się ciesze ponieważ traktujemy się jak siostry i może stwierdzić że ona jest moją najlepszą przyjaciółką, a zaraz po niej jest Day. Przed wigilią Harry ogłosił nam że ma dziewczynę, i jak się okazała była nią Kelly. Tak bardzo się cieszyłam z tego powody, ale nigdy bym nie pomyślała że skończą razem. Byłabym złą przyjaciółką gdybym nie pogroziła Harremu że jeśli zrani Kelly to go znajdę. Przyjął to w dość żartobliwe poważny sposób za co się ucieszyłam. Tydzień przed moimi urodzinami poszłam świętować z Niellem nasza rocznicę, wiec nie obyło się bez rozkosznej nocy, ale w końcu jesteśmy zaręczeni nie. Moje 20 urodziny spędziłam z Niallem na wycieczce w Miami. Gdzie chłopcy dawali koncert.
Piłkarze wygrali sezon z czego byliśmy mega zadowoleni. Niespodzianką było to że na meczu byli ludzie z branży piłkarskiej i Niall jako kapitan dostał propozycje podpisania kontraktu z Chelsą London, za co jestem mega dumna. Miał wybór czy podpisuje go teraz czy po zakończeniu studiów, byłam zawiedziona że podpisał go teraz i po zakończeniu roku wyprowadza się do Londynu i mnie zostawia, ale on prawdopodobnie chciał jak najlepiej.
2 dni po podpisaniu kontraktu Nialla były finały siatkówki, oczywiście zdobyłyśmy mistrzostwo a 3 dziewczyny z trzeciego roku podpisały kontrakt.
Próbowałam się nacieszyć, każdą wolną chwilą z Niallem co było ciężkie. Zaczął się powoli pakować, a mnie było strasznie przykro.
Nadszedł wielki dzień zakończenia roku, Niall skończył studia z wyróżnieniem i dostał dyplom ukończenia studiów. Wieczorem odbyła się zakończeniowo pożegnalna impreza. Na której było pół uniwersytetu. Niall nie spędził ze mną tego wieczoru ze mną prawie w ogóle, dlatego tez się z nim pokłóciłam. Ale ja nie potrafię się na niego długo gniewać więc w dzień w którym wyjeżdżał pogodziłam się i równocześnie pożegnałam się z Horanem. Było mi tak cholernie przykro z tego powodu, że mnie tu zostawia.
W wakacje widziałam się z Niellem w sierpniu na tydzień. Przyleciał do mnie i miło spędziliśmy ten czas.
Na ostatnim roku studiów było lekko, powtarzaliśmy wiele rzeczy, ale tez uczyliśmy się. Odkąd Nialla nie ma na studiach chodzę lekko przygnębiona ponieważ w moim towarzystwie są same pary i nawet Sam znalazła sobie chłopaka. W pierwszym semestrze byłam tylko na jednej imprezie i to pierwszej jaka była a później swoje wieczory spędzałam w pokoju, oglądając filmy, lub ucząc się.
Nilla widziałam dopiero na święta i to jeszcze na 3 dni ponieważ on miał jakiś tam mecz charytatywny na którym musiał być więc, prawie wcale z nim tego czasu nie spędziłam.
Moje urodziny spędziłam w groni przyjaciół. Nialla nie było ponieważ miła mecz, ale dostałam od niego naszyjnik z literką N i cały cas mam go na sobie.
W zawodach w siatkówkę wygraliśmy a ja dostałam propozycję podpisania kontraktu, na co z chęcią się zgodziłam i od września oficjalnie będę w kobiecej reprezentacji siatkówki Wielkiej Brytanii.
Liam i Louis podpisali kontrakt z Chelsą tak jak Niall, Harry podpisał kontrakt z Manchesterem City a Zayn zaś z Manchesterem United.
*****
Dziś jest zakończenie roku z czego jestem bardzo zadowolona. Skończyłam studia, spełniłam największe marzenie i podpisałam kontrakt, a co najważniejsze mam najwspanialszego narzeczonego na świecie. Szkoda tylko że widziałam go dosłownie na święta.
- No przyjaciółko, będziemy się zbierać. – Powiedziała Kelly która również jak ja jest w tej samej reprezentacji siatkówki co ja.
- Jasne Kelly tylko jeszcze skoczę do toalety. – Jak powiedziałam też tak zrobiłam. Kiedy wyszłam z łazienki moja przyjaciółka sprawdzała coś w telefonie.
- Idziemy ? – Przytaknęła głową i opuściłyśmy nasz pokój. Zapomniałam wspomnieć że zrobiłam sobie wreszcie prawko i nikt mnie nie musi wozić, a mój samochód jest wypożyczony, ale nie muszę za niego dużo płacić tak więc wszystko jest dobrze.
Droga szybko nam minęła, z czego się cieszyłyśmy. Po wyjściu z samochodu udaliśmy do grupki naszych przyjaciół, których zauważyliśmy przy krzesełkach. Podeszliśmy do nich, a ja zdałam sobie sprawę że Niall też tu jest. Podbiegłam do chłopaka który szedł w naszą stronę i rzuciłam mu się na szyje.
- Niall.- Wyszeptałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.
- Albo mi się wydaję, albo schudłaś ? – Kurde, myślałam że nie zauważy. Ostatnio byłam tak zestresowana egzaminami i miałam tyle treningów że nie maiłam czasu na jedzenie.
- Wydaje Ci się. – Powiedziałam splatając nasze ręce.
- Camila przecież widzę, a przede wszystkim czuję. No ale nic, kiedy przyjedziesz do naszego mieszkania, będę cie pilnował.- Uśmiechnęłam się. Co czy on powiedział naszego mieszkania ?
- Naszego mieszkania ? – Byłam bardzo zdziwiona.
- O ile mnie pamięć nie myli księżniczko, 2 lata temu obiecałaś mi że zamieszkamy razem po studiach, więc kupiłem nam mieszkanie. Mam nadzieje że Ci się spodoba. – Kurde, ale ja też chciałam się dołożyć.
- Niall ale ja też chciałam się dołożyć do tego mieszkania. – powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Kochanie, nie zarabiam mało, więc nie masz się czym przejmować. – pocałował mnie w czoło, po czym zajęliśmy miejsca.


NOTKA: Kochani, szczerze mówiąc nie mam pojęcia co powiedzieć. Jestem w szoku. Na samym początku chciałbym podziękować Madzi i Gosi za tą całą akcję, ale przede wszystkim wam czytelnikom, ponieważ skomentowaliście rozdział z własnej woli. Jestem naprawdę mile zaskoczona. A co do 3 części to raczej jej nie będzie ponieważ wszystko co miało by być w 3 części będzie w epilogu. A co do epilogu będzie 4 częściowy ;)

piątek, 29 maja 2015

40. Tylko ty i ja cz. 2

Z Dedykacją dla Madzi. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin <3


- Summer Festiwal. – No i dla tego jest cicho w okolicy.
- Skąd wiedziałeś ? – Zapytałam wysiadając z samochodu.
- Andy dzwonił, więc przy okazji się zapytałem. Dziś ostatni dzień. Śpiewa Taylor Swift. – O mój boże.
- Jesteś najlepszy. – Powiedziałam całując chłopaka w usta.
- Wiem. – Splótł nasze ręce i poszliśmy na koncert. Bawiłam się świetnie, a po skończonym koncercie poszliśmy za kulisy i zrobiłam sobie zdjęcie  a zaraz po mnie zrobił sobie Niall. Taylor okazała się być naprawdę miłą osobą, dokładnie taka jaka jest w telewizji. Po zakończeniu festiwali wróciłam z Niallem do jego domu i tam przenocowałam. Byliśmy tak zmęczeni po podróży, że jedynie co zrobiliśmy po powrocie to przebraliśmy się i poszliśmy spać.
Niall POV:
Obudziłem się rankiem przed Camila więc postanowiłem zrobić nam śniadanie. Założyłem na siebie spodnie dresowe i zszedłem na dół do kuchni. Lodówka była pełna, więc pomyślałem o kanapkach więc tak też zrobiłem. Wyjąłem chleb który później posmarowałem masłem położyłem sałatę, szynkę, pomidora, ogórka, rzodkiewkę i szczypiorek. Całe to śniadanie zajęło mi ok. 20 minut. Nalałem do szklanek soku pomarańczowego i chciałem zanieść je do pokoju, ale wyprzedziła mnie Camila.
- Jak smacznie. – Uśmiechnęła się od ucha do ucha Cam i pocałowała mnie w usta.
- Cóż, ja wiem co zrobić żeby było dobre. – Zaśmiałem się a wraz ze mną brunetka oboje usiedliśmy do śniadania i zaczęliśmy jeść.
- Wiesz, tak sobie pomyślałem że, po studiach może przed końcem powinniśmy zamieszkać razem. – Powiedziałem ledwo słyszalnie. Camila spojrzała na mnie próbując zobaczyć czy nie robię sobie jaj.
- Ty tak na serio ? – Zapytała Popijając sok.
- Jasne że tak, Nie chce cię już nigdy więcej stracić. To by mnie zabiło. – Powiedziałem co było prawdą. Kocham Camile i chce aby była już ze mną na zawsze.
- Dobrze, skoro chcesz nie widzę problemu. – Jest. Od tej chwili jestem szczęśliwszym człowiekiem.
*******
Camila POV:
Dosłownie za tydzień wracam z Niallem do Los Angeles a za dwa tygodnie zaczynamy 2 rok studiów. Nie mogę uwierzyć jak to szybko minęło. Leżałam na plaży i opalałam się kiedy Niall poszedł po picie. Tak czy inaczej kiedy wróci zaczynamy się zbierać, ponieważ zbiera się na deszcz. W sumie zaczęłam się już pakować, a w miedzy czasie dołączył do mnie Niall.
- Trzeba się sprężać jeśli chcemy zdarzyć przed deszczem. – Powiedział Niall i pomógł mi spakować nasze wszystkie rzeczy. Wyszliśmy z mini plaży a ponieważ rano nie zapowiadało się na deszcz poszliśmy na pieszo. Śpieszyliśmy się jak tylko mogliśmy, lecz to na nic będąc w połowie drogi dopadł nas deszcz, tylko to nie był mały deszczyk a ulewa.
- No nie. – Powiedziałam kiedy byliśmy cali mokrzy. Więc zwolniliśmy trochę bo i tak dojdziemy mokrzy i tak.
- Camila. – Zawołał blondyn na co na niego spojrzałam zatrzymał się i położył torby na ziemi.
- Wiem że jesteśmy młodzi i że tak naprawdę w poważnym związku jesteśmy dopiero od pół roku, ale ja wiem że ty jesteś tą jedyną. Nie potrafię bez Ciebie żyć, a każda moja myśl jest skierowana do ciebie. Więc czy zechciałabyś przyjąć ten zaszczyt i nosić moje nazwisko? – Uklęknął na kolana.
- Camilo Summer wyjdziesz za mnie ? – Zamrugałam kilka razy, ponieważ tylko tyle było mnie stać. Otworzyłam usta ze zdziwienia, a Niall wyjął z kieszeni pierścionek zaręczynowy
 Poczułam jak po moim policzku spływają łzy.
- Tak. – Założył mi pierścionek na palca po czym skoczyłam na chłopaka a on mnie obrócił. W życiu nie przypuszczałam że ta chwila kiedyś nastanie. Gdybym wiedziała dwa lata temu nie uwierzyłabym w to. To co teraz się dzieje jest jak bajka, moja własna bajka. Teraz wiem że to ten jedyny i mój. Mój własny Niall którego już nikomu nie oddam.
- Od teraz na zawsze razem. – Wyszeptał do mojego ucha. Spojrzałam w jego oczy był takie jak dwa lata temu błękitne, pełne nadziei, żałuję że byłam dla niego taka niemiła kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, ale pewnie tak musiało być. Złączyłam nasze usta w pocałunku, był on delikatny i bardzo czuły, idealnie do nas pasował. Zawdzięczam mu tak dużo, to on nauczył mnie jak być miłą, oraz pokazał mi że też mam uczucia.
- Kocham Cię Niall. – Powiedziałam przegryzając swoją wargę.
- Kocham Cię Camila. – Odpowiedział.
Teraz oboje zaczniemy nowy etap w naszym życiu. Nasz wspólny etap.


NOTKA : Moi kochani nadszedł ten wielki dzień kiedy kończę opowiadanie. Ogólne podziękowania dodam do ostatniego epilogu. Kocham Was <3

środa, 27 maja 2015

40. Tylko ty i ja cz. 1

Jest pierwszy dzień wakacji, a w domu Kappy zostały może z trzy dziewczyny, ja natomiast przygotowywuję się na randkę z Niallem który wczoraj oznajmił mi to na imprezie. Więc chcąc czy nie szykuję się do wyjścia, w sumie jeszcze nie wiem gdzie pójdziemy, ale liczę na jego kreatywność.  Postawiłam na coś w miarę wygodnego, a później poszłam do toalety, aby wykonać makijaż. Dziś rano pożegnałam się z Kelly która wróciła do Londynu, na wakacje i prawdopodobnie się z nią zobaczę. Ale ja też nie będę tu długo siedziała bo za dwa dni mam samolot do Dublina i wracam wraz Niallem do Mullingar.
- Wyglądasz pięknie, nie musisz się już malować. – Odwróciłam głowę w stronę drzwi w których stał Niall. Miał na sobie biały t-shirt i czarne rurki, a cały strój dopełniały białe air force.
- Dziękuję, ty też nie najgorzej. – Zaśmiałam się, po czym wyszłam z łazienki. Zabrałam torbę i zamknęłam pokój. Dziewczyny siedziały w domu skacowane po imprezie więc wyszłam mówiąc że wrócę wieczorem.
- Gdzie mnie zabierasz ? – Niall spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Najpierw kino a później skoczymy na coś do jedzenia. – Powiedział otwierając mi drzwi do samochodu.
- Tak nareszcie będziesz tylko ty i ja. – Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Naprawdę czuję się szczęśliwa. Po krótkiej i jakże zabawnej jeździe zatrzymaliśmy się przed kinem tak jak niecałe 2 tygodnie temu. Niall Pomógł mi wysiąść z auta i oboje weszliśmy do budynku. Niall  Kupił dwa bilety na komedię, oraz popcorn i cole.
Nie mogę powiedzieć że się nudziłam ponieważ tak nie było, film był naprawdę śmieszny, więc uśmiałam się do łez.
- Film był genialny, musimy się wybrać na drugą część. – Powiedział radośnie blondyn.
- O ile w ogóle doczekamy drugiej części jako para Niall. Jestem realistką. – Wzruszyłam ramionami gdy wychodziliśmy z kina.
- Ja też, ale ja Cię kocham i ty mnie również więc myślę że wytrzymasz ze mną jeszcze z 80 lat lub dłużej. – Pocałował mnie w policzek. Ten człowiek jest niemożliwy.
Podjechaliśmy pod restaurację i usiedliśmy na świeżym powietrzu. Spojrzałam na manu, ale tu wszystko jest strasznie drogie.
- Niall za to jedzenie wydasz majątek. – Powiedziałam do blondyna który czytał kartę.
- Raz nie zawsze, nie przeżywaj tylko wybieraj. – Uśmiechną się wracając do czytania. Hmm same dobre rzeczy i nie wiadomo co wybrać.
- Co bierzesz ?- Zapytał Horan.
- Cóż jako danie główne chcę kurczaka po jamajsku do tego sok pomarańczowy a na deser lody czekoladowe.
- Świetnie zamówię to 2 razy. – Powiedział do mnie, a po chwili zjawił się kelner i zabrał nasze zamówienia.
- Tak się ciesze że wracamy do Mullingar. – Odezwałam się do chłopaka.
- Nie tylko ty jedna, nie mogę uwierzyć że to właśnie tam wszystko się zaczęło 2 lata temu. – Stwierdził Niall. Miał rację którą mu przyznałam.
******
- Jesteśmy. – Powiedział Niall gdy dojechaliśmy taksówką pod naszą okolice. Nie wiem czemu, ale o tej porze zawsze było tu głośno, imprezy, domówki, pijani nastolatkowie, a jest 21 i panuje tu cisza jak makiem zasiał.
- Tu nigdy nie było cicho. – Powiedział Niall wyjmują nasze walizki.
- Dokładnie o tym samym pomyślałam. – Cóż ale to może dlatego że Zayn i Day przyjadą za 2 tygodnie, Harry został na wakacje w LA, Liam, Lena, Louis, Vika i Sam może wbiją na dwa tygodnie w sierpniu, więc jest trochę a nawet bardzo nudno.
- Mojego taty nie ma, bo jest w Londynie, ale mam klucze zostaw walizki u mnie i zabiorę Cię gdzieś. – Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, ale zgodziłam się.
Zostawiliśmy walizki, a Niall wziął klucze od samochodu. Wsiedliśmy do samochodu Nialla czyli czarnego Range Rovera. W Los Angeles ma taki sam tylko z kierownicą po lewej stronie.
- Nic się nie zmieniłeś. – Powiedziałam gdy wyjechaliśmy z naszej okolicy.
- Owszem, za to ty zmieniałaś się całkowicie, na lepsze oczywiście. – Powiedział kiedy wjechał na duży plac, z którego dobiegała muzyka.

NOTKA : I tak o to kochani prezentuje się przed ostatni rozdział New. Jestem naprawdę zaskoczona tym że ta opowieść wam się spodobała . W piątek zakończenie  :)

niedziela, 24 maja 2015

39. To nie moje. cz. 2

- Jeśli chcesz wiedzieć Horan, tak to twoje dziecko. – Powiedziała niepewnie. Mi aż z tego wszystkiego zrobiło się niedobrze, Niall szybko mnie złapał abym nie upadła.
- Żartujesz prawda ? – Powiedział blondyn.
- Czy ty mnie uważasz za dziwkę ? Spałam tylko z Tobą 2 lata temu, ale nie chciałam ci w ogóle o nim mówić. No bo po co Ci marnować życie. – Uśmiechnęła się dziwnie Ally.
- Camila to nie moje dziecko. Przysięgam. – próbował mi powiedzieć. Nie mogłam tego słuchać.
- Mam dość, zabierz mnie stąd. – Stanęłam na nogi i próbowałam uwolnić się z uścisku chłopaka.
- Camila błagam uwierz mi, ja zrobię test DNA to na pewno nie moje dziecko, zabezpieczyłem się.
- Świetnie, a do tego czasu nie chcę Cie widzieć. – Wykrzyczałam.
****
Tydzień, minął tydzień, Niall poszedł zrobić wszystkie konieczne badania dotyczące dziecka, mówiąc szczerze, nie mogę się na niego złościć bo nie byliśmy wtedy razem i nawet jeśli to jego dziecko będę z nim. Wiem wypadki chodzą po ludziach, ale ona jest bezczelna. Kocham Nialla i nie pozwolę aby ta kurwa i to słodkie dziecko zniszczyło mój związek. Bardzo się boję, Niall ma ty przyjść niedługo z wynikami i mamy się dowiedzieć czy jest ojcem Codiego bo tak ma na imię chłopczyk.
- Camila uspokój się, musisz być dobrej myśli. – Pocieszała mnie Kelly. Boże ta dziewczyna to skarb.
- No ale jak ? – Powiedziałam chodząc w tę i powrotem.
- I tak z nim nie zerwiesz, więc myślę, że to czy jest ojcem czy też nie, nie rzutuje na waszą przyszłość.
- No niby masz rację, no ale co byś zrobiła gdyby twój chłopak był o to oskarżony. Wiesz i tak jestem spokojna gdybyś mi powiedziała o tym 2 lata temu powiedziałabym że jesteś chora psychicznie więc wiesz. – Brunetka zaczęła się śmiać.
- Miałaś naprawdę ciekawe życie Cam. – Powiedziała a w tym samym momencie drzwi do pokoju się otworzyły a w nich Niall.
- No Niall dawaj, bo Cam zaraz zejdzie na zawał. – Uśmiechnęła się Kelly. Mogłam zobaczyć że Horan też jest zdenerwowany, i nie dziwie się, bo jeśli to będzie jego dziecko możliwe że mnie zostawi i będzie chciał być przy swoim dziecku lub po prostu będzie płacił jej alimenty, ale najlepiej niech nie będzie jego ojcem. Niall pokiwał głową i usiadł na łóżku a zaraz obok niego ja. Otworzył kopertę a raczej ją prawie podarł i odwinął list.
,, W związku z powyższym badaniem na ojcostwo wyniki wykazują że prawdopodobieństwo na to że Niall Horan jest ojcem wynosi 0,01 % ‘’
Tak naprawdę gdy przeczytałam to zdanie kamień spadł mi z serca. Rzuciłam się na Nialla który mnie mocno do siebie przytulił.,
- Mówiłam, że to nie jego dziecko. – Powiedziała zwycięsko Kelly.
- A teraz oddawaj moje 20 dolców. – Tak obstawiałyśmy co jest bardziej prawdopodobne i założyłyśmy się. Niall wyglądał na zdezorientowanego, ale w końcu zaczął się śmiać.
- Nigdy więcej już nie będzie takiej akcji. – Powiedział Niall, a ja mimo wszystko mu wierzyłam.
- Teraz liczymy się tylko my. – I nie myliłam się.
*****
- Nie mogę uwierzyć, że dziś jest już zakończenie roku. To tak szybko zleciało. – Powiedziała Viktoria.
- Owszem, też się ciesze że zostały nam jeszcze 2 lata. – Zaśmiałam się, tak jak każdy w naszym kręgu. Poczułam jak ktoś podchodzi do mnie i oplata swoje ręce wokół mojego pasa. Od razu wiedziałam że to Horan, tylko on na uczelni  pachnie bossem.
- Dokładnie za godzinę będziemy wolni. – Powiedział blondyn na co wszyscy się ucieszyli i poszliśmy zająć miejsca. Miał rację w przeciągu godziny zostały rozdane wszystkie dyplomy a my byliśmy wolni.
- No to co, dziś pożegnalna impreza. Najwyższy czas zaszaleć. – Krzyknęła Lena na co wszyscy się zgodziliśmy.
Wieczorem Delta organizowała huczną imprezę z okazji zakończenia roku. Ja w sumie nie wysilałam się i założyłam sukienkę we wzorki  do tego czarne koturny i gotowe. Malowałam rzęsy gdy do pokoju wszedł Horan.
- Pięknie wyglądasz. – Spojrzałam na niego i prawie dziobałam się w oko.  Ja się pytam gdzie ten człowiek zgubił skrzydła ?
- D-dzięki, ty też. – Zamrugałam bo to była jedyna rzecz którą w stanie byłam zrobić.
- Chodź księżniczko. – Wstałam i podeszłam do chłopaka który pocałował mnie w usta, a następnie wyszliśmy. To będą najwspanialsze wakacje w moim życiu.

NOTKA : No i koniec dramy. Jak wasze wrażenia ? Przyznajcie się kto myślał że Niall jest ojcem ? Jeszcze tylko 2 rozdziały i koniec ;c

czwartek, 21 maja 2015

39. To nie moje. cz. 1


Camila POV:
Od ostatniej kłótni z Niallem minęło 3 dni. Jestem na niego wściekła. Nie odbieram od niego telefonów, unikam go na wykładach nawet powiedziałam dziewczyną że na kilka dni on nie ma wstępu i nie widziałam aby któraś z dziewcząt go wpuściła.
Leżałam na łóżku i słuchałam muzyki, w sumie nawet nie wiem która jest godzina. Zobaczyłam że Kelly właśnie weszła więc wyjęłam słuchawki z uszu.
- Hej. – Przywitała się ze mną dziewczyna.
- Cześć, jak było na treningu ? – Zadałam pytanie dziewczynie, która właśnie usiadła na swoim łóżku.
- Dobrze, ale wiesz rozmawiałam dzisiaj z Niallem. – Westchnęła.
- O czym ? – Zapytałam lekko zdenerwowana.
- O tobie, powiedział że nie miał z tobą kontaktu od 3 dni. Myślę że to co zrobił nie jest powodem aby się nie odzywać. Ok. może nie postąpił dobrze, ale on chciał jak najlepiej. – Wiem że ona ma racje.
- Ale gdy tylko pomyśle jak to mogło się dla niego skończyć.. – Dziewczyna mi przerwała.
- Ale nie skończyło. Nie bądź uparta, bo przez to kiedyś go stracisz, a wtedy pomyśl co będzie. On jest wspaniałym chłopakiem. Zrozum to wreszcie. – Powiedziałam na jednym wdechu. Gdy przestała obie zaczęłyśmy się śmiać.
- Masz rację, zadzwonię do niego. – powiedziałam kiedy zdałam sobie sprawę z słów Kelly.
- Nie musisz. Niall. – Krzyknęła dziewczyna, a chwilę później otworzyły się drzwi w których zobaczyłam blondyna.  Miał podkrążone oczy wyglądał okropnie.
- Camila ja… - Nie dałam mu dokończyć, ponieważ rzuciłam się na chłopaka i złączyłam nasze usta w pocałunku. Niall położył swoje dłonie na dole pleców, a ja owinęłam sobie ręce wokół jego szyi.
- Tak bardzo Cię kocham – Powiedziałam do chłopaka, nic nie powiedział tylko pogłębił nasz pocałunek.
- Na przeprosiny pomyślałem, że pójdziemy do kina. Co ty na to ? – Chętnie się zgodziłam.
- Tylko się przebiorę. – Powiedziałam podchodząc do szafy.
- Wiedziałam że się pogodzicie. – Skomentowała Kelly na co wszyscy się zaśmialiśmy. Wybrałam rzeczy i poszłam do toalety się przebrać. Gdy założyłam ubrania wytuszowałam rzęsy i wyszłam z łazienki. Niall śmiał się z tego co mówiła Kelly, wiem że chcę dla mnie jak najlepiej, więc nie wiem skąd wzięłam pomysł, że ze sobą flirtują, odgoniłam wszystkie myśli i odchrząknęłam. Oboje spojrzeli na mnie. Niall uśmiechnął się, a następnie wstał.
- Nie czekaj na mnie. – Powiedziałam na co dziewczyna się zaśmiała.
- No tak seks na zgodę musi być. – Przewróciłam oczami na co Kelly i Niall zaśmiali się. Wyszliśmy z bractwa i wsiedliśmy do samochodu chłopaka. Droga minęła nam w ciszy, oczywiście można ja zaliczyć do tej bardziej przyjemnej. Po 15 może 20 minutach dojechaliśmy pod centrum. Ale nie było nam dane wejść do środka. W naszą stronę szła Ally z jakimś małym chłopcem. Blondynek może miał z rok lub półtora nie więcej.
- Niall co ty tu robisz ? – Zapytała dziewczyna gdy nas zobaczyła.
- Przyszedłem z Camila do kina. A ty co robisz.... z dzieckiem ? – Był lekko zszokowany, ale to chyba tak samo jak ja.
- Idę do lekarza. Mały nie najlepiej wygląda. – powiedziała na co równocześnie spojrzeliśmy na dziecko w wózku. Wystraszyłam się bo to dziecko wygląda dosłownie jak Niall w mniejszej wersji.
- Czyje to dziecko ? – Wydukałam patrząc na brunetkę.
- Moje. – Powiedziała niepewnie. Zaczęłam szybko mrugać z niedowierzania.
- Słodkie. – Skomentował Niall. Spojrzałam na niego niepewnie.
- Ile ma ? – Zadałam jej kolejne pytanie.
- Rok i dwa miesiące. – Otworzyłam oczy ze zdziwienia.
- Czekaj co ? – Niall wyglądał na wystraszonego.


NOTKA : Zdążyli się pogodzić, a już kolejna afera, a wy co o tym myślicie ?

wtorek, 19 maja 2015

38. Przestań to robić cz. 2

Camila POV:
Weszłam z Niallem do salonu gdzie siedziała Day z Zaynem oraz moi rodzice.
- Camila – Powiedziała moja mama wstając i przytulając mnie do siebie. Tak dawno jej nie widziałam, bo aż od pół roku.
- Mamo udusisz mnie. – Powiedziałam do mojej rodzicielki która gniotła moje żebra.
- Oh tak, przepraszam. – Zwróciła się do mnie z uśmiechem na twarzy.
- Niall miło Cię widzieć. – Podała chłopakowi rękę.
- Panią również. – Uśmiechnął się siadając obok mnie na fotelu.
- Mam rozumieć że jesteś z Niallem ? – Zadał pytanie mój tata.
- Tak, powinieneś się cieszyć że wreszcie mam chłopaka. – Zaśmiałam się.
- No tak, bardzo dobre spostrzeżenie.  – Zażartował.
- Tak się ciesze że nasze dziewczynki są dorosłe i wreszcie się zakochały. – Boże jak moja mama przeżywa.
- No a jak cieszycie się z zakończenia roku, bo z tego co wiem zbliża się wielkimi krokami. – Zabrał głos ojciec
- Tato jasne że się cieszymy, w końcu nie będziemy musieli się uczyć. – Zażartowała Day na co wszyscy się zaśmialiśmy. Można powiedzieć, że rozmowa się kleiła więc wszystko był w jak najlepszym porządku.
Dziś są finały w których grają nasi, w związku z tym są odwołane wszystkie dzisiejsze zajęcia.
Siedziałam w loży V.I.P ponieważ Niall załatwił nam te miejsca. Czekałam aż wreszcie skończy się pierwsza połowa gdzie przegrywaliśmy golem.
- No co jest do jasnej cholery z nimi. – Powiedziała do mnie Lena.
- Nie mam pojęcia, ale faktycznie grają maskrycznie. – Odpowiedziałam dziewczynie.
Przyjrzałam się grze i zobaczyłam jak faulują Nialla. Zakryłam ręką twarz i zaczęłam zbiegać po schodkach na boisko, podeszłam do rezerwowych gdzie był Liam i mnie przytulił. Przynieśli Horana na noszach, uklęknęłam przed nim i złapałam go za rękę.
- Nie płacz. – Powiedział ledwo słyszalnie Niall, właśnie dzięki nie mu zorientowałam się że po moim policzku lecą łzy.
- Nie strasz mnie. – Lekko się uśmiechnęłam. Chłopak syknął z bólu kiedy bandażowali mu nogę.
- Wyjdziesz z tego, ale musisz się oszczędzać. – Powiedział lekarz, a ja wraz z chłopakiem spojrzałam na mężczyznę.
- Ale ja muszę grać. – Zdenerwował się Niall kiedy posadzili go na ławce.
- Niall, nie możesz. – Powiedział i odszedł.
- Dla mnie już wygrałeś. – Wyszeptałam chłopakowi do ucha i złożyłam pocałunek na jego ustach, uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie.
Była końcówka meczu, Niall cały czas siedzi na ławce a ogółem jest remis. Horan nie może usiedzieć spokojnie, co oczywiście rozumiem.
- Muszę wejść bo przegramy. – Żalił się trenerowi blondyn.
- Wiem Horan, ale nie mogę Cię wpuścić. – Był bardzo stanowczy.
- Zostało 10 minut, odpocznę podczas wakacji. – Krzyknął Niall. Bałam się o niego, ale jemu nie da się przetłumaczyć.
- Dobra, ale masz uważać. – Powiedział trener.
- Niall nie rób tego, twoje zdrowie jest ważniejsze. – Wstałam i podeszłam do chłopaka.
- Nie martw się o mnie. – Uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
- Niall nie wybaczę sobie tego, jak coś ci się stanie. Nie chcę chłopaka na wózku inwalidzkim. – Krzyknęłam, a mina Nialla zmieniła się diametralnie. Westchnął, ale nic nie powiedział. Odwrócił się do mnie tyłem i poszedł na boisko. Przesadził, nie będę tego oglądać.

Niall POV:
Podszedłem do trenera który oglądał wyczynania chłopaków.
- Muszę wejść bo przegramy. –Powiedziałem niezbyt pewnie.
- Wiem Horan, ale nie mogę Cię wpuścić. – Jest stanowczy, jak zawsze zresztą.
- Zostało 10 minut, odpocznę podczas wakacji. – Krzyknąłem. Spojrzał na mnie i westchnął.
- Dobra, ale masz uważać. – Powiedział trener.
- Niall nie rób tego, twoje zdrowie jest ważniejsze. – Camila wstała i podeszła do mnie próbując mnie zatrzymać.
- Nie martw się o mnie. – Uśmiechnąłem się i pocałowałem Cam w usta.
- Niall nie wybaczę sobie tego, jak coś ci się stanie. Nie chcę chłopaka na wózku inwalidzkim. – Krzyknęła, moja mina z wesołej zmieniła się diametralnie. Westchnąłem, ale nic nie powiedziałem. Odwróciłem się tyłem do dziewczyny i poszedłem na boisko. 
Były dwie minuty do końca meczu, ledwo wytrzymywałem ten ból, który był spowodowany kontuzją kolana. Ale byłem przy piłce i tak naprawdę tylko ode mnie teraz zależało czy strzelę, spojrzałem za siebie przeciwnicy byli dość daleko więc podbiegłem i wbiłem bramkę. Tłum zaczął wiwatować ja upadłem na ziemie z braku powietrza. Chłopaki podnieśli mnie i zaczęli szaleć, że wygraliśmy rozejrzałem się po boisku, ale nigdzie nie mogłem zobaczyć Camili. Niedaleko mojego wzroku była Day która pokiwała tylko niezadowolona głową, więc wiedziałem już ze Camili tu nie ma. W tym momencie coś we mnie pękło. Nie wiem może zrobiło mi się przykro, z tego że moja dziewczyna nie widziała jak wygrałem mecz. Gdy chłopaki mnie puścili podbiegłem do Day, ale zanim się znalazłem obok brunetki zatrzymał mnie trener.
- No Horan dobra robota, mam nadzieje że szybko dojdziesz do siebie. – Poklepał mnie po ramieniu, na co podziękowałem i szybko podszedłem do Day.
- Niall co żeś zrobił Cam ? – zapytała Disy.
- Nic jej nie zrobiłem. Nie wiesz gdzie poszła ? – Dziewczyna pokiwała przecząco głowa. Wybiegłem z boiska jak poparzony i zacząłem szukać dziewczyny. Szedłem korytarzem i zauważyłem że siedzi skulona na parapecie. Odetchnąłem z ulgą. Podszedłem bliżej niej.
- Gratuluje wygranej. – Wymamrotała obojętnie.
- Camila proszę Cię, nie denerwuj się na mnie. Chciałem dobrze. – Powiedziałem bardzo spokojnie.
- Oczywiście, ty zawsze chcesz dla wszystkich dobrze, ale tym razem nie wziąłeś tego pod uwagę że może ci się coś strać i zostaniesz inwalidą ? Wtedy nie było by już tak do śmiechu. – Spojrzała na mnie i zaczęła krzyczeć.
- Wiem, przepraszam nie przemyślałem tego, ale teraz tu jestem i jest ok., więc mogłabyś się nie wydzierać tylko mnie pocałować. – Powiedziałem prawie że krzycząc.
- Przykro mi Niall, ale nie mam ochoty. – Zeszła z parapetu, wyminęła mnie i poszła.
- Kurwa.- Przekląłem. Pięknie Horan, jak zawsze musisz wszystko spierdolić. Można ci tylko pozazdrościć twoich zjebanych zdolności.

NOTKA : Jak już wiecie zbliżamy się do końca wielkimi krokami, ale napisałam więcej epilogów abyście mogli coś jeszcze poczytać. Kocham <3

sobota, 16 maja 2015

38. Przestań to robić cz. 1

 PRZECZYTAJCIE NOTKĘ

Jest początek czerwca, a ja zamiast się uczyć do testów końcowych opalam się nad basenem. Nic mi się nie chce, a Nialla nie ma bo trening, ponieważ za tydzień jest ostatni mecz. Dom jest pusty, ponieważ dziewczyny mają trening siatkówki, a cherliderki spotkanie. Więc jednym słowem jestem sama. Na całe szczęście nie bardzo się tym przejęłam. Można powiedzieć, że usypiałam, ale mojemu błogiemu stanu przerwał dźwięk dzwonka, nie chętnie otworzyłam oczy i wzięłam telefon w rękę i zobaczyłam na wyświetlaczu moją mamę.
- Cześć mamo. – Powiedziałam dość entuzjastycznie.
- Witaj skarbie, co robisz ? – Hmm mamo zastanówmy się, co ja mogę robić ? Nic.
- Opalam się. – Powiedziałam i wróciłam do przerwanej czynności.
- Masz rację kochanie, trzeba korzystać ze słońca. A tak przy okazji to co robisz w sobotę ? – Ok., to dziwne.
- Pewnie spędzam ją z Niallem, a czemu pytasz ? – Nie żeby coś ale ostatnio rozmawiałam z moja mamą jak wróciłam ze szpitala.
- Bo ja i tata przyjeżdżamy w odwiedziny do cioci i chcielibyśmy się z wami spotkać. – No świetnie.
- Jasne nie ma problemu, jak będziecie na miejscu dajcie mi znać. – Stwierdziłam i pożegnałam się z mamą wracając do poprzedniej czynności, czyli opalania się.

Niall POV:
- Co dziś robisz stary ? – Zapytał Louis kiedy wychodziłem z szatni.
- Ogólnie idę do Cam ale co jest ? – Spojrzałem na chłopaka który wychodził z szatni.
- Tak sobie pomyślałem że może chciałbyś iść ze mną i Liamem dziś na piwo ? – Spojrzał na mnie kiedy wychodziliśmy z uniwersytetu.
- Myślę że wieczorem mógłbym skoczyć. – Powiedziałem do bruneta.
- To luzik, jeszcze się zdzwonimy. – Powiedział Tomlinson wsiadając do swojego samochodu. Pożegnałem się z Louisem i sam wsiadłem do auta, po czym pojechałem prosto do Camili. Po 15 minutach byłem już na miejscu, wysiadłem i szybkim krokiem ruszyłem do pokoju dziewczyny. Wszedłem na górę i zobaczyłem kartkę na drzwiach.
,, Gdyby ktoś mnie szukał jestem nad basenem. Cam xx’’ Więc też tam się udałem. Dziewczyna leżała lub spała. Nie miałem serca jej budzić, więc sam ułożyłem się na leżaku.
W sumie nie wiem ile tak leżałem a raczej spałem, ale obudziłem się ponieważ, zrobiło mi się chłodno. Otworzyłem oczy i zobaczyłem że jest już ciemno. No świetnie. Obejrzałem się na leżak po prawej stronie, ale dziewczyny już nie było. Wstałem i poszedłem w stronę domu, dziewczyny krzątały się na dole, i przyglądały się mi jakbym był jakimś ufoludkiem. Wszedłem do salonu zobaczyć czy Cam jest w kuchni, ale ona chodziła i szukała czegoś. 
- Nie widziałaś koca ? – Zadała pytanie jakiejś dziewczynie, której nawet nie znam.
- Nie, a do czego ci potrzebny ? – Zapytała blondynka.
- Chciałam przykryć Nialla bo robi się już zimno, a nie mam serca go budzić. – Jakie to kurwa słodkie. Stwierdziłem mimo że jestem chłopakiem.
- Koc chyba nie będzie ci już potrzebny. – Powiedziała pokazując w moją stronę.
- Już się obudziłeś. – Powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Tak, a ty mogłaś mnie obudzić księżniczko. – Objąłem dziewczynę, na co ta przegryzła wargę.
- Wiem, ale miałeś trening byłeś zmęczony, i tak słodko spałeś. – Mówiła jakby to była najsłodsza rzecz na świecie.
- Przestań to robić. – Powiedziałem dziewczynie, nagle zbladła.
- Ale robić co ? – Była trochę zdezorientowana, ale próbowała być w miarę wiedząca.
- Przestać nazywać mnie słodkim, nie jestem psem. – Powiedziałem surowo, na co dziewczyna się zaśmiała.
- Nie mogę. Dla mnie jesteś najsłodszym punkiem na świecie. – Pocałowała mnie w usta. Oczywiście nie był to jakiś tam namiętny pocałunek, tylko taki krótki. Camila złapała mnie za rękę i poszliśmy do jej pokoju. Kelly nie było ponieważ poszła na jakąś randkę.
- Muszę się wybrać na zakupy, bo wiesz moi rodzice chcą mnie i Day odwiedzić. – Była taka podekscytowana, siedziała na moich kolanach .
- Pójdę z tobą jeśli chcesz. – Spojrzała na mnie jak na debila.
- Serio ? – Czy ja wyglądam jak duch ?
- No, jesteś moją dziewczyną więc nie widzę problemu, a nawet sam sobie coś kupię. – Uśmiechnąłem się, a Cam pocałowała mnie w usta.
- A to za co ? – Zapytałem gdy się oderwała
- Za to że jesteś najwspanialszym chłopakiem jakiego mogłabym sobie wymarzyć. Troszczysz się o mnie, a nie musisz, praktycznie zawsze byłeś obok, wspierałeś mnie chodź nie musiałeś. Kocham Cię. – Boże aż cieplej człowiekowi robi się na sercu gdy usłyszy kocham Cię od osoby którą kocham
- Ja Ciebie też kocham.
*****
- Długo jeszcze będziesz oglądać te sukienki ? – Zapytałem dziewczyny. Siedziałem w tym sklepie dobre 20 minut. Cam przymierzyła już z 5 sukienek i w każdej wygląda świetnie. Po co ja się w ogóle zgadzałem na to ?
- A ta ?  - Spojrzałem na dziewczynę otwierając szerzej oczy, wyglądała jak anioł. Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć.
- Powiesz coś ? – Kobieto tylko nie wiem co.
- Wow. – Ledwo to z siebie wydusiłem.
- Podoba się ? – Pokiwałem głową, na co brunetka się uśmiechnęła. Poszła się przebrać i kupiła tą sukienkę.
- Mogłaś zostawić tą sukienkę na sobie, sam bym ci ją zdjął. – Wyszeptałem do ucha dziewczyny kiedy szliśmy do męskiego sklepu. Dziewczyna przewróciła oczami gdy byliśmy w środku. Postanowiłem sobie też coś kupić a jestem tu już półtorej godziny i jak do ten pory zwiedziłem chyba 80 procent kobiecych sklepów. Oglądałem w sumie wszystko kiedy powybierałem ubrania poszedłem do przebieralni. Zobaczyłem się w lustrze, było dobrze więc postanowiłem wziąć je.
- Czemu mi się nie pokazałeś ? – Camila spojrzała na mnie gdy wychodziłem z przymierzalni.
- Powiedzmy że chce ci zrobić niespodziankę. – Pocałowałem dziewczynę i poszedłem do kasy zapłacić
Po zakupach wróciliśmy do Kappy. Niestety nie było nam dane zostać tam długo.
- No ? – Powiedziała Camila do telefonu
- Dobrze, zaraz przyjdę. Pa. – Dziewczyna się rozłączyła.
- Kochanie, zawieź mnie do Day, moi rodzice u niej siedzą. – Uśmiechnęła się na co się zgodziłem. Wyszliśmy z pokoju i wsiedliśmy do auta. Po niecałych 10 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z auta a dziewczyna splotła nasze ręce dodając mi otuchy.

NOTKA : Kochani dziękuję za 10 miłych komentarzy, oby było ich więcej. Niestety mam dla was smutną wiadomość ponieważ moje opowiadanie dobiega końca i za jakieś 5 rozdziałów będziecie mogli przeczytać epilog. Jednym słowem koniec. Ale mam nadzieje że się nie przejmiecie, bo do czytania macie jeszcze Detective tak więc tam też będzie można przeczytać moje wypocinki. Kolejny rozdział już we wtorek. Kocham <3

czwartek, 14 maja 2015

37. Kocham Cię cz. 2

Zapraszam na Detective <3
Czytasz na własną odpowiedzialność
Camila POV :
- Kelly nie widziałaś gdzieś mojej białej bluzki  ? – Zapytałam dziewczyny która malowała paznokcie.
- Nie bardzo. – Stwierdziła więc szukałam dalej. Przeszukałam praktycznie wszystko.
- Camila. – Zawołała przyjaciółka.
- Nie teraz, nie widzisz że szukam ? – Powiedziałam nawet nie spoglądając na dziewczynę.
- Camila do jasnej cholery, twoja bluzka jest na łóżku. – Spojrzałam na nią, a później na łóżko. No tak moja mina była bezcenna, dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Trzeba było tak od razu. – Udawałam oburzoną.
- Lepiej się ubierz bo za 10 minut ma przyjść Niall i nas zabrać. – No tak ona zawsze ma rację. Założyłam na siebie spodenki i biały top o czym zarzuciłam na siebie sweterek. 
- Gotowe ? – Usłyszałam ten anielski głos i obejrzałam się do tyłu.Oczywiście Horan jak zawsze ubrany perfekcyjnie.
- Załóż na siebie worek i tak będziesz gwiazdą wieczoru. – Powiedziałam zabierając torbę.
- Dobra rada, kiedyś wypróbuję. – Uśmiechnął się i pocałował mnie. Wyszliśmy z bractwa i wsiedliśmy do samochodu blondyna. Droga minęła w ciszy i bardzo szybko, w sumie nie mieliśmy aż tak daleko na plaże, wysiadając z samochodu mogliśmy usłyszeć muzykę dobiegającą z plaży. Niall podszedł do mnie i splótł nasze ręce a obok nas pojawiła się Kelly.
- Najwyższy czas kogoś poznać. – Powiedziała i w sumie tyle ją widziałam. Ja wraz z Horanem udaliśmy się do barku gdzie zamówiliśmy po dwa drinki dla każdego, aby zacząć zabawę.
Minęły może z 2 godziny gdy dołączyła do nas Day z Zaynem
- No Camila szalejesz. – Zaśmiał się Zayn, ale mało do mnie docierało to co mówił, bo nie dość że było głośno to jeszcze byłam pijana.
- Idę się odlać kochanie. – Powiedział Niall i zabrał Zayna. Rozmawiałam z Day o przedstawieniu do które wystawiają w grudniu ale ktoś nam przerwał.
- Camila, gdzie zgubiłaś swojego księcia z bajki ? – O, to ta kurwa Ally.
- Gówno cię to interesuje. – Powiedziałam a raczej wykrzyczałam. Chciałam odejść, ale złapała mnie za rękę.
- Pewnie pieprzy gdzieś przypadkową laskę.  Nie dziwie się on potrafi cuda. – Była taka pewna siebie.
- Jak mi przykro, że ty nie jesteś na miejscu przypadkowej laski, ale zapomniałam on jej nie ma. Bo wiesz w zupełności mu wystarczam i przede wszystkim zaspokajam. – Ona podnosi mi ciśnienie niech uważa.
- Ja nie wiem, jak on może być z taką puszczalską dziwką. – Ledwo to powiedziała, a zarobiła ode mnie prawym sierpowym. Upadła na ziemię, więc usiadłam na niej i zaczęłam okładać ją pięściami.
- Nigdy więcej mnie tak nie nazywaj. – Powiedziałam, ale dziewczyna zaczęła się bronić, prawdopodobnie w około zrobiło się zbiegowisko. No tak laski się biją.
- Będę Cię nazywać tak jak mi się podoba . – Pociągnęła mnie za włosy i to teraz ona na mnie siedziała, co nie trwało długo bo uderzyłam ją w brzuch usiadłam na niej i chciałam ją uderzyć ale ktoś mnie odciągnął.
- Puszczaj mnie do cholery. – Powiedziałam nie zwracając uwagi kto mnie złapał. Ally chciał, podbiec, ale złapał ją Zayn.
- Zostawić cię na 5 minut samą, a ty wdajesz się w bójki. – Usłyszałam Nialla.
- Ja za chwilę pokażę tej szmacie gdzie jest jej miejsce. – Chciałam się wyrwać, niestety to nic nie dało.
- Idziemy. – Przerzucił mnie przez ramię i wyszliśmy z imprezy. Chłopak zatrzymał się dopiero przed swoim autem i postawił mnie na ziemi.
- Do jasnej cholery, czemu pobiłaś Ally ? – W jego głosie mogłam usłyszeć rozbawienie.
- Pytała się gdzie jesteś i stwierdziła że ostro pieprzysz jakąś lasę, zadrwiłam z niej więc powiedziała że jestem puszczalską dziwką, więc w nagrodę złamałam jej nos.  Prawda że proste ? – Gdy Horan usłyszał moje słowa zaczął się śmiać w niebo głosy. Przytulił mnie do siebie i zaczął głaskać po głowie.
- Moja mała dzielna księżniczka, jestem z Ciebie dumny wiesz ? – Spojrzał na mnie.
- Naprawdę ? – Byłam lekko zaskoczona bo przed sekundą śmiał się ze mnie.
- Jasne że tak. No bo która dziewczyna stanie w obronie swojego chłopaka i własnym, a potem rzuci się na nią jak gdyby nigdy nic.  Kocham Cię. – Powiedział i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Śpisz dzisiaj u mnie. – Powiedział i otworzył mi drzwi do samochodu, a następnie wsiadłam. Nie mam pojęcia kiedy odleciałam.
- Camila. – Usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Co ? – Otworzyłam oczy, ale po chwili je zamknęłam ponieważ raziło mnie słońce.
- Wstawaj musimy iść na wykłady. – Powiedział Niall. Spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Raczej nie jestem w stanie, a poza tym, boli mnie twarz. – Odruchowo się za nią złapałam. Nie wiem co ja wczoraj robiłam.
- Nie dziwie się skoro pobiłaś Ally. – O kurwa, nie wiem jak.
- Cóż należało jej się. – Udawałam niewzruszoną i wstałam z łóżka. Ubrałam bokserki Nialla i poszłam na wykłady w tych samych ubraniach co wczoraj na imprezę.
*****
- Wszyscy są ? – Usłyszałam wołanie Morgana z którym mieliśmy jechać do Aquaparku. Oczywiste jest to że nikt go nie słuchał ponieważ większość z nas miała go mówiąc normalnie w dupie. Kiedy mężczyzna sobie darował wpuścił nas do autobusu gdzie cała nasza ekipa siadła na tyle.
- Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię w tym seksownym stroju kąpielowym. – Wychrapił nad moim uchem Niall. Spojrzałam na niego i szturchnęłam go w ramie. Chłopak się zaśmiał i pocałował mnie w usta.
Przez całą drogę było głośno, a nasza paczka zachowywała się jak dzieci w liceum, cóż naprawdę fajnie było poczuć się jak za dawnych czasów. Po 30 minutach byliśmy na miejscu i jak stado niewyżytych małp pobiegliśmy do środka. Dziewczyny weszły do damskiej szatni. A chłopcy do męskiej. Założyłam swój strój i czekałam na resztę dziewczyn. 
Day, Victoria Lena, Sam, Ela i Ally  przebrane wyszłyśmy z szatni. Chłopcy już na nas czekali i zabraliśmy się wszyscy razem nad basen.
- Idziesz ze mną. – Powiedział Niall i pociągnął mnie w stronę wielkiej zjeżdżalni. Trochę zajęło nam dojście na samą górę, ale gdy już tam weszliśmy zobaczyłam jak jest wysoko.
- Niall myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. – Powiedziałam patrząc na chłopaka.
- Dlaczego ? – Był lekko zdziwiony moim zachowaniem, ja natomiast odwróciłam wzrok w drugą stronę, nie chcąc patrzeć na blondyna.
- Spójrz na mnie. – Powiedział i ujął moją twarz w swoje ręce.
- Boje się, ok. – Powiedziałam lekko rozzłoszczona. Niall momentalnie mnie przytulił.
- Skarbie nie bój się, jestem przy tobie. – Wyszeptał do mojego ucha. Złapał mnie za rękę i kazał usiąść. Zrobiłam co kazał, a on usiadł zaraz za mną. Był tak blisko mojego ciała, oplótł swoje dłonie na moim brzuchu tak że nie mogłabym mu się wyślizgnąć.
- Przy mnie jesteś bezpieczna. – Powiedział i zjechaliśmy. Tak cholernie się bałam, ale gdy blondyn pocałował mnie w szyję, nagle poczułam się bezpieczna, oparłam się o chłopaka zamykając oczy, tego uczucia nie zapomnę do końca swojego życia.
- Widzisz, wcale nie było tak źle. – Powiedział, kiedy wyszliśmy ze zjeżdżalni. Spletliśmy nasze ręce i poszliśmy do jacuzzi gdzie był Harry z Ela.
- Siema. – Powiedział Harry, który obejmował Ele.
- Cześć. – Odpowiedzieliśmy równocześnie i zaśmialiśmy się.
- Jak się bawicie ? – Zapytała Ela. Od kiedy ona jest miła ? Tak jasne tylko gra przed Harrym.
- Świetnie. – Powiedział Niall i objął mnie ramieniem. Wtuliłam się w chłopaka
- Widzieliście resztę ? – Zapytał Harry. Oboje pokiwaliśmy przecząco głową, na co Harry z Elą wyszli.
- Już myślałem że w życiu się ich nie pozbędziemy. – Zaśmiałam się i usiadłam okrakiem na chłopaku.
- Mówiłem Ci już jak bardzo seksownie wyglądasz w tym stroju ? – Pokiwałam przecząco głową i przegryzłam wargę.
- Więc wyglądasz bardzo ale to bardzo seksownie, że mam ochotę Cię przelecieć tu i teraz. – Wychrapił do mojego ucha.
- Też mam na to ochotę, ale wstrzymaj się. – Puściłam mu oczko i przelotnie musnęłam jego usta swoimi schodząc z chłopaka. Ja i Niall świetnie się bawiliśmy. Pływaliśmy w basenie, zjeżdżaliśmy, topiliśmy i całowaliśmy, to było cholernie urocze, ale wszystko co dobre szybko się kończy i w mgnieniu oka musieliśmy iść do szatni. W sumie wyrobiłam się pierwsza i wyszłam na zewnątrz gdzie było już kilkoro chłopaków w tym Niall.
- Jak się bawiłaś księżniczko ? – Zapytał przyciągając mnie do siebie.
- Było cudownie, musimy to kiedyś powtórzyć. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Może kiedyś. – Powiedział udając mój głos.
- Niall. – Szturchnęłam go, chłopak zaśmiał się i pocałował mnie.
- Kocham Cię Niall. – Powiedziałam patrząc mu prosto w oczy. Niall był zdezorientowany, ponieważ to pierwszy raz gdy tak naprawdę wyznałam mu miłość.
- N-naprawdę ? – Zająknął się, wyglądało to komicznie ponieważ powiedział to tak, jakby zobaczył ducha.
- Naprawdę. – Powiedziałam to i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Gdybyś tylko wiedział że chciałam ci to powiedzieć odkąd powiedziałeś mi że chcesz mnie zostawić. Teraz mam taką okazję bo jestem pewna swoich uczuć do Ciebie. Tak bardzo Cię kocham.

NOTKA : Kochani taka niespodzianka ode mnie dla was. Mam nadzieje że pod tym rozdziałem będzie więcej niż 1 komentarz. Kocham <3