środa, 11 lutego 2015

17. Przestań, jesteśmy w miejscu publicznym.

Z dedykacją dla Madzi Nowakowskiej



Camila’s POV
Ja i Niall spędziliśmy wczoraj ze sobą noc. Nigdy bym nie przepuszczała, że zrobię to akurat z nim. Jedno jest pewne, kocham go i nie żałuje tej decyzji. Nie spałam już od jakiegoś czasu i bawiłam się włosami Nialla, on jest taki seksowny nago i taki słodki kiedy śpi. Uśmiechałam się sama do siebie, ale nie mogę nic na to poradzić, że jestem w nim tak cholernie zakochana.
Horan spojrzał na mnie swoimi zaspanymi oczkami. Obdarzyłam go pocałunkiem, uśmiechnął się i przekręcił mnie w ten sposób że stykaliśmy się klatkami.
- Dzień dobry, kochanie. – Uśmiechnął się uwodzicielsko, a jego ręka ścisnęła mój pośladek.
- Niall. – Zarumieniłam się a on pocałował mnie w czoło. Wywlekł się z łóżka, więc mogłam podziwiać jego idealnie umięśnione ciało, oraz przyrodzenie. Zaśmiałam się cicho, a on poszedł do łazienki. Korzystając z tego że go nie ma ubrałam na siebie wczorajsze rzeczy i usiadłam na łóżku.
- Szybka jesteś. – Zaśmiał się i ukucną przede mną.
- Jesteś moją księżniczką, jeszcze nigdy mi na nikim tak bardzo nie zależało jak na tobie. – Niall gdybym mogła Ci powiedzieć jak bardzo mi na tobie zależy, ale nie mogę. Nie chcę się z tym spieszyć.
- A ty jesteś moim szczęściem Niall, nigdy nie byłam z kimś tak szczęśliwa jak z Tobą. – Spojrzałam na niego i złączyłam nasze usta w pocałunku. Wziął mnie na ręce i zniósł do kuchni. Posadził mnie na krześle.
- Co chcesz na śniadanie skarbie ? – Spojrzał na mnie a ja wzruszyłam ramionami. Skąd mam wiedzieć, twój dom twój wybór.
- Zjemy płatki. – Zaśmiał się i otworzył lodówkę. Wyjął mleko oraz płatki czekoladowe, postawił na blacie i wyjął dwie miseczki. Nalał mleka i wsypał płatki. Śniadanie minęło w miłej atmosferze. Gdy zjedliśmy pożegnałam się z Niallem i wróciłam do domu. Nikogo nie było, dla mnie lepiej. Gdy weszłam do siebie pierwsze co zrobiłam to wzięłam relaksujący prysznic, mimo tego i tak byłam zrelaksowana. Jednym słowem nigdy nie czułam się lepiej. Założyłam coś luźnego i włączyłam film na komputerze, nie zdążył się dobrze rozkręcić, usłyszałam dzwonek telefonu, na wyświetlaczu pokazała mi się Vicki.
- No ? – Odezwałam się drapiąc po głowie.
- Nie chcesz może do mnie wpaść, jak za dawnych czasów ? – Zdziwiłam się.
- Nudzi ci się, prawda ? – Odezwałam się
- Jak ty mnie dobrze znasz. – Obie się zaśmiałyśmy w tym samym czasie.
- Jasne zaraz będę. – Rozłączyłam się i wyłączyłam film.
*****
- Stresujesz się ? – Zadałam pytanie Niallowi, który stał przede mną przed meczem.
- Teraz nie, gorzej będzie w finale jeśli przejdziemy. – Uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do chłopaka i wszystkie cheerliderki razem ze mną weszły na boisko, aby rozgrzać tłum. Zaprezentowałyśmy nasz nowy układ, a widownia najwyraźniej była zachwycona. Lubiłam słyszeć ich krzyki i oklaski to było jak miód dla moich uszu.
Zaraz po naszym występie chłopcy weszli na boisko, a Niall puścił mi oczko. Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech i mogę powiedzieć że się zarumieniłam. Dopingowałyśmy chłopców jak tylko potrafiłyśmy. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 1:0 co nie było fajnie.
- Dasz mi buzi ? – Zapytał spocony Niall.
- Nie. – Skrzywiłam się i chciałam odejść, ale chłopak zdążył mnie złapać.
- Nie, bo … ? – Lubiłam kiedy był taki ciekawski.
- Po pierwsze, bo śmierdzisz i jesteś spocony, a po drugie przegrywacie. Jak wygrasz, dostaniesz nagrodę. – Zaśmiałam się i odeszłam od chłopaka.
- Widzę, że nareszcie się zakochałaś. – Szturchnęłam mnie łokciem Vicki, a ja się tylko uśmiechnęłam.
- No chyba, muszę stwierdzić, że tak. – Zaczęłyśmy się śmiać, a wszy się na nas spojrzeli.
Wygraliśmy 2:1. Cieszyłam się z tego faktu, tym bardziej że Niall strzelił dwie bramki. Zeszliśmy z boiska, ja w tym czasie szłam z Vicki.
- Summer, gdzie moja nagroda ? – Usłyszałam głos Nialla za sobą. Odwróciłam się a Niall podszedł do mnie bliżej. Uwiesiłam swoje ręce na jego szyi, a jego ręce powędrowały na moje biodra. Złączyłam nasze ustaw i rozchyliłam swoje wargi, aby Niall mógł swobodnie przedostać swój język do mojego. Nasz pocałunek był wolny i delikatny, kiedy całowałam mojego chłopaka czułam motylki w brzuchu, których nie czułam kiedy całowałam się z kimś innym. Tak chyba mogę wyraźnie stwierdzić że go kocham.
Następnego dnia w szkole odbył się turniej piłki siatkowej, wiec cała szkoła poszła przyglądać się zmaganiom. Usiadłam w idealnym miejscu, gdzie wszystko doskonale widziałam. Po mojej prawej stronie siedział Niall, który swoją rękę trzymał na moim udzie a po mojej prawej stronie siedział Harry, który równie jak ja uwielbiał siatkówkę i zawsze świetnie czuliśmy się obok siebie na zawodach. Oglądaliśmy mecz, kiedy naszej zawodniczce coś się stało. Zbiegłam na dół do trenera, aby zobaczyć czy nic się jej nie stało. Rezerwowe były chore, jedna miała grypę a druga leżała w szpitalu. Trener zaproponował mi udział w dalszej grze dzięki czemu wystawi mi szóstkę z wf-u na koniec roku. Zgodziłam się ponieważ i tak nie miałam nic do stracenia a mogłam się wykazać w tym sporcie. Szybko się przebrałam i wróciłam na boisko.  Ja i dziewczyny świetnie się dogadałyśmy i z łatwością wygrałyśmy ten mecz. Mogę powiedzieć, że byłam zmęczona i naprawdę szczęśliwa. Kochałam ten sport mimo tego że mało czasu mu teraz poświęcam. Na całe szczęście na studiach się wszystko zmieni. Każdy mi gratulował zwycięstwa, ale czułam się dziwnie.
- Nie gratulujcie mi. To wygrana dziewczyn nie moja. – Powiedziałam a wszyscy poszli pogratulować dziewczyną.
- Gratulacje pani kapitan. – Usłyszałam za sobą głos Harrego.
- Dzięki. – Uśmiechnęłam się.
- Wiesz.. może teraz po tej wygranej w….. – Niech tego nie kończy.
- Nie wrócę do ciebie. Mówiłam że nic nie czuję. Przykro mi. – Chłopak wyglądał tak jak by zobaczył ducha.
- Nie miałem tego na myśli, ale niech ci będzie. – Wzruszył ramionami i poszedł sobie. No świetnie Camila. Po prostu świetnie. Stąpasz po cienkim lodzie. Powiedziałam sama do siebie.
- Kochanie gratuluję, to był cudowny mecz. – Uśmiechnął się do mnie Niall, co mnie pocieszyło po rozmowie z Harrym. Niall nie czekał długo na moją odpowiedź i złączył nasze usta w pocałunku który oczywiście odwzajemniłam.
- Powinniśmy to uczcić. – Odezwał się blondyn i objął mnie ramieniem. To naprawdę miłe z jego strony.
- Ale we dwoje. – Czyli randka.
- Randka ? – Byłam lekko zdziwiona.
- No tak, a czemu by nie ? – Uśmiechnął się i wyszliśmy ze szkoły.
*****
- Co zamówimy ? – Zapytał chłopak kiedy siedzieliśmy w kawiarni.
- Cóż ja chyba wezmę kawę i sernik a ty ? – Tak ja i Niall byliśmy na randce w tej samej zresztą co na pierwszej ,, randce’’ i obsługiwała nas ta sama kobieta.
- Więc co zamawiacie ? – Zapytała tylko Nialla ponieważ była odwrócona do mnie tyłkiem.
- Możesz przestać się ślinić na widok mojego chłopaka ? On i tak Cię nie przeleci. – Spojrzała na mnie, a jej mina była naprawdę śmieszna. Niall cały czas się śmiał.
- Cam, daj spokój. – Odezwał się i złożył zamówienie.
- Ona mi działa na nerwy, a pójdę do jej szefa i powiem że molestuje cię wzrokiem. – Uśmiechnęłam się lekko.
- Lubię tą zazdrosną Camilę. Podoba mi się. – Przegryzł dolną wargę, a ja się zaśmiałam.
- Ty kochasz każdą moją stronę, a zwłaszcza tą kuszącą, prawda ? – Widziałam w jego oczach podniecenie, lubię doprowadzać go do tego stanu.
- O tak, zdecydowanie, a zwłaszcza w tedy, kiedy wijesz się pode mną z rozkoszy. – Przegryzł dolną wargę i przejechał po niej swoim palcem. Nie wiedziałam że on ma aż tak zboczone myśli.
- Mam nadzieje że nie trzepiesz sobie w domu, na samą myśl o moim ciele ? – Oparłam się o krzesełko, a Niall się uśmiechnął.
- Może – Próbował udawać tajemniczego. To chyba jakieś jaja.
- Nie musisz, wiesz że zawsze możesz powiedzieć, a dogodzę Ci. – Mój wzrok wylądował na oczach Nialla, widziałam że jest podniecony, ale nie wiedziałam że aż tak bardzo.
- Przestań, jesteśmy w miejscu publicznym. – Odezwał się Niall. Ciekawe czy mu już stoi. Na samą te myśl zaczęłam się śmiać.
- Cóż, sam zacząłeś. – Odezwałam się a kelnerka przyniosła nasze zamówienia.
Wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy się przejść. Na dworze było całkiem ciepło jak na początek kwietnia.  Szliśmy przez park w ciszy, którą przerwał Niall.
- Zanim po Ciebie przyszedłem, mój brat do mnie przyszedł. – Odezwał się. Był lekko spięty, ale nie wiem czemu.
- I co w związku z tym ? – Byłam lekko zdenerwowana, bo nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
- Dał mi kopertę. – O nie już się zaczynam bać.
- I co było w kopercie ? – Starałam się odpowiedzieć bez uczuć.
- Było w niej zaproszenie. – Spojrzał na mnie, a ja na chłopaka.
- Na co ? – Jestem zdezorientowana.
- Na wesele… jego wesele. – Nie wydaje mi się żeby Niall był zachwycony tym faktem że jego brat się żeni.
- Czemu się nie cieszysz ? – Byłam zdziwiona i liczyłam na wyjaśnienia.
- Cieszę się, jasne że się cieszę. Jego narzeczona jest zajebista.. – Wiedziałam że coś jest nie tak.
- Więc czemu jesteś smutny ? – Westchnął.
- Nie potrafię pogodzić się z faktem że mój brat się żeni. Zawsze trzymaliśmy się razem, a on teraz będzie miał rodzinę. Jego narzeczona jest w ciąży. On już nie będzie miał dla mnie czasu. – Widziałam ból w jego oczach.
- Niall, to nie prawda. To że twój brat się żeni nie znaczy że nie znajdzie trochę czasu dla swojego brata. Jestem pewna że on Cię kocha i zawsze znajdzie dla Ciebie czas. – Starałam się mu pomóc ze wszystkich sił. Mam nadzieję że trochę poprawie jego samopoczucie.
- Tak myślisz ? – Spojrzał na mnie.
- Ja nie myślę, ja to wiem Niall. – Spojrzałam mu w oczy i pocałowałam w usta. Nasz pocałunek był szybki, ale delikatny.
- No więc, zostaniesz moją osobą towarzyszącą ? – Spojrzał mi prosto w oczy, a ja się uśmiechnęłam.
- Z wielką przyjemnością panie Horan.

Notka : A więc tak przedstawia się 17 rozdział. Mam nadzieję że się podoba. Liczę na wasze komentarze a rozdział prawdopodobnie pojawi się w Niedziele.

piątek, 6 lutego 2015

16. Niespodzianka

 Z dedykacją dla Elizy Stoleckiej

Czytasz na własną odpowiedzialność !!!

- Day pośpiesz się, nie zdążymy na autobus. – Czekamy na nią już dziesięć minut. A mówią że to ja nie mogę się wyrobić.
- No idę przecież. – Wlekła się po schodach razem ze swoją walizką. Była większa niż moja.
- Day po co ci taka duża walizka na 3 dni ? – Ona ma tam chyba połowę swojej szafy.
- Cóż nie mogłam się zdecydować jakie ubrania spakować i wzięłam ich więcej. – Przewróciłam oczami i wyszłam z domu. Włożyłam walizkę do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
20 minut później byłyśmy pod szkołą. Pożegnałyśmy się z mamą i poszłam w stronę Nialla z moja walizką.
- Camila. – Krzyknął i przerwał rozmowę Louisem. Podszedł do mnie i pocałował mnie. Wszyscy byli w szoku i patrzyli się na nas.
- No co ? – Zapytałam ze zdziwieni, wszyscy zaczęli klaskać. Ok. to było dziwne. Niall się zaśmiał i włożył moja walizkę do autobusu. Jen sprawdziła listę i wsiedliśmy do autobusu. Na samym końcu siedziała święta 5. No dobra prawie cała. Na końcu siedział Harry, Louis Liam, Lena i Vicki Ja i Niall siedzieliśmy przed Li i Leną. A Day z Zanem przed Lou i Vicki.
Droga minęła dość spokojnie a ja i Niall spaliśmy w czasie podróży.
- Wstawać. Idziemy zwiedzać. – Odezwał się Morgan który jechał jako drugi opiekun.
Obudziłam Nialla i wyszliśmy z autobusu. Chłopak splótł nasze ręce i szliśmy za resztą.
- W Londynie jest o wiele cieplej niż w Mullingar. – Powiedziałam do blondyna, ale najwidoczniej mnie nie usłyszał. Przyglądałam się, jak małe dziecko które nie widziało świata, ale nie przeszkadzało mi to, czułam się naprawdę świetnie. Horan rozmawiał z Liamem, a do mnie dołączył Morgan.
- Jak Ci się podoba Londyn ? – Zapytał profesor. Spojrzałam na niego.
- Jest naprawdę pięknie, mogłabym tu kiedyś zamieszkać. – Uśmiechnął się do mnie.
- Jak byłem młody to mieszkałem w Londynie. Powiem Ci że jest naprawdę fajnie. – Uśmiechnął się i przestał mówić. Przewodnik zaczął nam opowiadać historię Big Bena, ale mnie bardziej interesowało otoczenie niż to co mówi ten mężczyzna. Gdy zwiedziliśmy Big Ben i muzeum figur woskowych, wróciliśmy do autobusu i udaliśmy się do naszego hotelu.
Wysiadłam pierwsza z autobusu i poszłam do wejścia hotelu w którym mieliśmy spędzić 2 dni.
Usiadłam na krześle w salonie, gdzie kazał zająć miejsce właściciel. Wychowawcy rozmawiali z Kierownikiem.
- To będzie wspaniała wycieczka. – Odezwał się Nialler siedzący obok mnie. Spojrzałam się na niego i posłałam uśmiech.
- Też tak myślę. Jestem ogólnie ciekawa jaki będzie plan na dzisiaj. – Cóż jesteśmy w Londynie i zwiedziliśmy to co mieliśmy zwiedzić, a byłam ciekawa co będziemy robili wieczorem.
- Nie mam pojęcia. – Odezwał się blondyn.
- Słuchajcie. Witam was w Londynie, mam nadzieję że to będzie spokojna i fajna wycieczka. Zaraz podzielimy was w pokojach i zaniesiecie tam bagaże, a gdy to skończycie zejdziecie na kolację i powiem wam co dalej. – Powiedziała nasza wychowawczyni. Zaczęła czytać listę i rozdawać kluczyki. Trochę to zajęło, ale uporała się z tym. Została nas 10.
- Więc Harry, Liam, Niall, Zayn i Louis zamieszkacie w pokoju numer 13. – Chłopcy wstali i wzięli klucz, ale zaczekali na nas.
- Natomiast Daisy, Victoria, Sam i Lena zamieszkacie w 12. – Czy ona mnie nie wyczytała ?
- A co ze mną ? – Odezwałam się i wstałam z krzesełka.
- No właśnie, kierownik  nie zostawił nam jeszcze jednego 5 osobowego pokoju i dostaliśmy dwa pokoje dwuosobowe. – Ona nie mówi poważnie.
- Będziesz musiała być w 15 z panem Morganem. Poza tym mówił że świetnie się dogadujecie. – To chyba kurwa jakiś żart.
- Co ? – Powiedziałam w tym samym czasie z Niallem, Harrym, Liamem i Day.
- Słyszałem, że nie pozwala pani na pokoje damsko - męskie. – Wstawił się za mną Niall i podszedł do mnie.
- Owszem, a poza tym to nauczyciel. – odezwała się Jennifer i spojrzała się na Nialla.
- No i o z tego. To facet. – Niall się zdenerwował, bo nie może być ze mną w pokoju, a ostatnio mi mówił że widać to że się podobam profesorowi.
- Horan. Uspokój się. Nic jej nie zrobię. – Odezwał się Morgan. Niall spojrzał na niego z pogardą, objął mnie w tali. Eddie był zakłopotany.
- Niall, daj spokój. Jest ok. – Niall spojrzał na mnie z miną ,, jesteś kurwa pewna ‘’ ? Ale musiałam coś powiedzieć.
- Ok. – Wymamrotał i złapał mnie za rękę. Ruszyliśmy w stronę autobusu, po nasze walizki.
- Jesteś pewna że wszystko jest ok. ? – Był przejęty, mogłam zobaczyć to w jego oczach.
- Tak, a poza tym Niall to tylko noce. Cały czas będziemy razem. I tak już za dużo zrobiłeś. – Uśmiechnęłam się sztucznie, ale nie chciałam go niepokoić. Było mi trochę smutno że nie mogę być w pokoju z dziewczynami i nie móc z nimi pogadać, ale nie mogę nic z tym zrobić.
- Masz rację, ale i tak będę do was zaglądać. – Uśmiechnął się i pocałował mnie usta. Wziął nasze walizki i weszliśmy do hotelu i udaliśmy się na pierwsze piętro gdzie były nasze pokoje. Wzięłam swoją walizkę i weszłam do pokoju numer 15. Był naprzeciwko chłopaków na końcu korytarza.
- I jak podoba się pokój ?
- Jest śliczny. – Uśmiechnęłam się do Morgana.
- Wybierałem najładniejszy. – Uśmiechnął się i usiadł na łóżku.
Położyłam walizkę obok łóżka i weszłam to toalety, jest naprawdę śliczna.  Wyszłam z łazienki i poszłam z Morganem na stołówkę. Wszystkie stoliki były zajęte, wkurzyłam się bo musiałam siedzieć przy stoliku z Nauczycielami.
- Mam nadzieje że nie jesteś pokrzywdzona tym, że z nami siedzisz ? – Zapytała Jen. Nie w ogóle. Kurwa mać. Nie dosyć że nie mogę spać z dziewczynami, to jeszcze nie mogę siedzieć z przyjaciółmi przy stole.
- Nie. – Wymamrotałam i zaczęłam jeść. Nauczyciele zaczęli rozmawiać a Jean wstała.
- Słuchajcie. Po kolacji w drugim skrzydle będzie dyskoteka. A jutro kolacja jest o 8 a o 8.45 ruszamy zwiedzać. – Ogłosiła wychowawczyni i usiadła do stołu. Słuchałam jak rozmawiają o jutrzejszym dniu, a później zaczęli rozmawiać o swojej pracy. Zaczęło mi się nudzić więc napisałam do Nialla.
Cam : Nudzę się ;c

Niall : Szkoda że musisz z nimi siedzieć.

Cam : Są strasznie sztywni, gadają ciągle o pracy.

Niall : Współczuje Ci.
Chciałam odpisać Niallowi ale Eddie się odezwał.
- A ty co o nich sądzisz Camila ? – Ok. nawet nie wiem o czym rozmawiacie.
- Przepraszam, zamyśliłam się. – Podrapałam się po głowie, Morgan się uśmiechnął.
- Rozmawiamy o mojej lekcji literatury i zapytałem co o nich sądzisz. – Uff na całe szczęście powtórzył pytanie.
- Są ciekawe. – Odezwałam się a Nauczyciele zwrócili na mnie uwagę. Gdy skończyli dyskutować odeszłam od stołu, i poszłam przygotować się do dyskoteki, która miała się odbyć z inną wycieczką. Weszłam do pokoju i wzięłam ubrania w które miałam się przebrać.
Malowałam się, a do pokoju zapukał Niall. Wszedł do środka i usiadł obok mnie.
- Ślicznie wyglądasz – Odezwał się chłopak. Skończyłam się malować i wyszliśmy z pokoju. Cała nasza klasa zebrała się na stołówce i poszliśmy do drugiego budynku.
- Co to za wieś ? – Odezwał się Zayn, stając obok mnie. Spojrzeliśmy się na siebie, a ja zaczęłam się śmiać.
- No co, to też ludzie. – Spojrzeliśmy na nich, a w naszą stronę podszedł chłopak. Miał na sobie sweter i ulizane włosy, nosił okulary.
- Cześć. – Uśmiechną się do mnie, zauważyłam jego dołeczki.
- Hej. – Starałam się być miła.
- Jestem Marcel. – Podał mi rękę, ale nie potrafiłam wytrzymać ze śmiechu.
- Kto nazywa dziecko Marcel ? – Odezwał się mulat, a ja spojrzałam na niego. To nie było miłe z jego strony.
- Zayn, ogarnij się. – Powiedziałam do chłopaka. Poczułam jak jakieś ręce mnie oplatają wokół pasa. Poczułam doskonale mi znane perfumy. Niall
- Siema, kim jest twój nowy znajomy ? – Odezwał się i położył mi brodę na ramieniu.
- Cóż, to jest Marcel. – Odezwałam się, a on się uśmiechnął.
- Miło mi cię poznać. Jestem Niall – Podał mu rękę, chłopak odpowiedział mi tym samym.
Ja i Niall tańczyliśmy ze sobą kilka szybkich piosenek, ale DJ nareszcie puścił jakąś wolną.
- Na pewno, nie chcesz żebym powiedział nauczycielce, że ma Cię przenieść ? – Szeptał mi do ucha, kiedy tańczyliśmy.
- Nie, jest dobrze. – Odpowiedziałam mu żeby się nie martwił, chodź wcale nie było dobrze.
- Nie musisz mnie okłamywać, wiem że jest coś nie tak. – Spojrzał na mnie, w jego oczach mogłam zobaczyć troskę.
- Nie licząc siostry, nigdy o nikogo się nie troszczyłam, nie chcę Cię martwić. – Odezwałam się do niego i przytuliłam, chyba mogę stwierdzić że go kocham. Jeszcze nigdy tak bardzo nie chciałam czuć kogoś bliskości jak jego.
- Nic się nie dzieje, ale po prostu chce żeby wszystko było ok. – Przytulił mnie. Spojrzałam na niego. Złączył nasze usta w pocałunku. Nie obchodziło mnie to, że wszyscy się patrzą, chciałam żeby widzieli, chciałam żeby wszyscy wiedzieli że on jest tylko MÓJ.
Kiedy skończyła się dyskoteka byłam wtulona w blondyna, cieszyłam się że mam chłopaka ponieważ, czułam się przy nim bezpieczna, i wiem że mogę na niego liczyć.
- Już jest cisza nocna muszę już wracać do pokoju. – Odezwałam się do chłopaka, trzymał mnie za ręce.
- Przyjdę później do Ciebie. – uśmiechnął się, był strasznie pewny siebie. Zmarszczyłam brwi.
- Zapomniałeś ? Mam pokój z Morganem, jaki masz zamiar się dostać ? – Czy on zwariował ?
- Wiem że będzie trudno, dam radę. – Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Weszłam do pokoju, a Eddie siedział przy biurku i przeglądał coś w laptopie.
- Jak było na dyskotece ? – Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Było, fajnie. – Wzięłam piżamę i weszłam do łazienki. Zmyłam makijaż i przebrałam się. Wyszłam z łazienki i naszykowałam sobie rzeczy na jutro.
- O której, Cię obudzić ? – Znów na mnie spojrzał, to miłe z jego strony.
- A profesor o której wstaje ? – Spojrzałam na niego i położyłam się na łóżku.
- Mieliśmy być na ty. – Odezwał się, zapomniałam. Dziwnie się czuje mówiąc po imieniu do nauczyciela.
- Zapomniałam. – Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił go. Starałam się usnąć, ale jakoś nie mogłam.
- Idź do siebie. – Usłyszałam jakąś rozmowę.
- Ale ja chcę wejść. – Odezwał się Niall. A no tak miał przyjść.
- Camila śpi, chodź i zobacz. – Powiedział a ja zamknęłam oczy, nie chciałam żeby Morgan wyszedł na idiotę.
- Widzisz ? Nic jej nie zrobiłem, a teraz wracaj do pokoju. – Powiedział.
- Dobra. – Wymamrotał i wyszedł. To miło że się starał, ale wiedziałam że to nie wyjdzie.
- Camila, wstawaj. – Obudził mnie głos Eddiego.
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Spojrzałam na mężczyznę, był już ubrany i siedział na swoim łóżku.
- Dzień dobry. – Ziewnęłam zakrywają usta. Podrapałam się po głowie i wstałam. Przebrałam się i pomalowałam.
Na śniadaniu nie działo się nic szczególnego. Gdy skończyliśmy pojechaliśmy zwiedzać Londyn.
- Słuchajcie macie 2 godziny dla siebie. O równej 17 spotykamy się tutaj. – Odezwała się wychowawczyni, a wszyscy się rozeszli.
- Więc gdzie idziemy ? – Zapytałam Nialla.
- Pokaże Ci świetną knajpę z jedzeniem, byłem tam codziennie. – Pociągnął mnie za sobą. Po piętnastu minutach byliśmy w Nando’s.
Siedzieliśmy tam półtorej godziny, a przez pół godziny, Niall nie mógł zdecydować się co zamówi.
- Byłem wczoraj u Ciebie. – Odezwał się kiedy wracaliśmy.
- Wiem. – Odpowiedziałam krótko.
- Wygonił mnie. – Uśmiechnął się lekko.
- Wiem, liczą się chęci. – Zaśmiałam się i pocałowałam go.
*****
- Nareszcie wracamy. – Powiedział Niall, kiedy wsiadaliśmy do autobusu. No tak tak wycieczka była średnio udana.

Niall’s POV
- Ruszajcie, się bo tego nie skończycie. Mówiłem do dziewczyn które dmuchały balony.
- Spokojnie, zaraz skończymy, a ty możesz już po nią iść. – Odezwała się Day. Kiwnąłem głową i wyszedłem z domu. Od domu Vicki było 5 minut drogi, ale zanim ona się ubierze trochę czasu minie. Zadzwoniłem do jej domu, otworzyła mi mama Camili.
- O hej Niall, wejdź. – Przywitała mnie i wpuściła do środka. Wszedłem na górę i zapukałem do dziewczyny.
- Niall, co ty tu robisz ? – Zapytała lekko zdziwiona.
- Cóż pomyślałem że się nudzisz i może gdzieś wyskoczymy ? – Nie zapomniałem o twoich 17 urodzinach kochanie.
- Jasne. – Wpuściła mnie do środka i podeszła do szafki, wybrała z niej ubrania i poszła się przebrać. Zajęło jej to może z niecałe 20 minut kiedy była gotowa.
- Może być ? – Wyszła z łazienki już przebrana.
- Wyglądasz zajebiście. – Uśmiechnąłem się do niej i wstałem z łóżka. Podszedłem bliżej do dziewczyny i pocałowałem ją.
- Ty też. – Uśmiechnęła się i wyszliśmy z jej domu.
Gdy byliśmy blisko domu Vicktori zakryłem jej oczy.
- Niall co ty robisz ? – Była zdezorientowana, ale o to właśnie chodziło.
Zaprowadziłem ją do drzwi i otworzyłem ją, Camila nic się nie odezwała, odkryłem jej oczy i zapaliłem światło.
- Niespodzianka. – Krzyknęli wszyscy, dziewczyna była w szoku.
- Wszystkiego, najlepszego kochanie. – Powiedziałem a ona na mnie spojrzała.
- Dziękuję – Wyszeptała i pocałowała mnie przy wszystkich. To było niesamowite uczucie.
Przetańczyłem z Camilą całą jej imprezę urodzinową. W pewnym momencie poprosiła mnie żebyśmy wyszli.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu Vicki.
- To była najlepsza impreza urodzinowa jaką miałam. – Odezwała się i przygryzła dolną wargę.
- Cieszę się, że Ci się podobało. – Splotłem nasze ręce i ruszyłem w  stronę domu Camili.
- Nie chce wracać do domu. – powiedziała mi.
- Cóż, możemy iść do mnie, tata pojechał w delegacje do Dublina, wróci jutro wieczorem. – Uśmiechnąłem się a ona się zgodziła.
Weszliśmy do mojego pokoju, nawet nie zdążyłem zamknąć drzwi ponieważ brunetka zaczęła mnie całować. Byłem lekko zdezorientowany jej zachowaniem, ale nie przeszkadzało mi to. Położyłem ją na łóżku, nie przestając jej całować. Leżałem na niej opleciony jej nogami. Moje ręce błądziły po jej ciele, a Camila jedną rękę miała w moich włosach, a drugą błądziła po moim brzuchu. Ściągnęła moją koszulkę, i już wiedziałem o co jej chodzi.
- Jesteś pewna ? – Musiałem się zapytać, bo zależy mi na niej, a nie na seksie z nią.
- Tak. Chcę to zrobić.. tylko z tobą. – Odpowiedziała i zaczęła mnie całować. Ściągnąłem spodnie, a ona była nadal w sukience. Moje ręce powędrowały do jej ud, gdzie był koniec materiału, podwinąłem go, i ściągnąłem z niej sukienkę. Miała na sobie czarną bieliznę. Kurwa, ona jest taka gorąca. Spojrzałem na nią, przegryzała dolna wargę. Zacząłem całować jej szyję, składałem na niej mokre pocałunki, moja ręka jeździła po jej udzie, jedna z rąk dziewczyny wplątała się w moje włosy.
- Obiecuję, że nigdy tego nie zapomnisz.- Wyszeptałem i zjechałem w dół, całowałem jej obojczyki i w miedzy czasie rozpinałem stanik. Rzuciłem go gdzieś na podłogę i usłyszałem cichy chichot z ust Camili. Całowałem jej piesi, a z jej ust zaczęły wydobywać się jęki. Zjechałem na dół i zatrzymałem się przed jej majtkami. Spojrzałem na nią a ona kiwnęła na znak, że mogę kontynuować, co też zrobiłem. Camila była już cała naga, a ja miałem na sobie bokserki, powiedziałem dziewczynie, że może je ściągnąć, co też ochoczo zrobiła. Sięgnąłem do szafki obok łóżka i wyjąłem z pudełka prezerwatywę i założyłem na członka.
- Postaram się być delikatny, powiedz kiedy będzie bolało. – Nie chciałem jej krzywdzić, ale ja tez byłem niedoświadczony w tych sprawach. Zacząłem ją całować i powoli wsunąłem się w nią. Camila lekko zadrżała, wsunęła swoją rękę w moje włosy i lekko za nie szarpnęła. Zacząłem lekko się poruszać, jęki zaczęły wydobywać się z jej ust. Poruszałem się coraz szybciej, a Camila wbijała mi paznokcie w moje plecy, jeśli tak odreagowuje ból, jestem zadowolony. Moje ruchy były coraz szybsze i głębsze. Camila zaczęła krzyczeć mojej imię co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Wbijałem się całą długością w dziewczynę, ale robiłem to dość delikatnie. Nagle dziewczyna wygięła się pode mną w pół. Doszliśmy w tym samym czasie. Byłem cały spocony i położyłem się na dziewczynie.
- To było niesamowite. – Odezwała się głaszcząc moje plecy.
- Ty byłaś niesamowita, chcę to powtórzyć jeszcze raz. – Odezwałem się i spojrzałem na dziewczynę, zaśmiała się. Jestem, pewny że powie ,, Może kiedyś”
- Może kiedyś. – Wiedziałem, często mi to mówi. Wyszedłem z dziewczyny i wyrzuciłem prezerwatywę.  Wróciłem do dziewczyny. Położyłem się obok niej i przykryłem nas kołdrą. Dziewczyna wtuliła się we mnie i pocałowała mnie w usta. Boże, Camila jak ja Cię kocham.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Notka : Dziękuję wszystkim za życzenia, było naprawdę miło. Cóż Rozdziały nie wiem kiedy będą się pojawiać szczerze mówiąc, bo nigdy nie ma wystarczającej ilości komentarzy. 
Więc sprawdzajcie ;)

poniedziałek, 2 lutego 2015

15. Nigdy nie mów nigdy


Niall’s POV
Wyszedłem z domu Camili, byłem na siebie wściekły. Nie wiedziałem co mam ze sobą robić, wróciłem do domu, można powiedzieć że rozwaliłem wszystko, co wpadło mi w ręce. Nie potrafiłem się uspokoić. Chodziłem cały zdenerwowany, jak ona mogła powiedzieć że nie chce mieć chłopaka,  wiem że kłamała, wiedziałem to doskonale, ale nie chciałem się odzywać i pogarszać sytuacji. Musiałem wyjść stamtąd, nie mogłem już słuchać tego, jak kłamie.
Całą noc nie mogłem usnąć, a niedziela minęła mi szybko, ja nawet nie wyszedłem z pokoju. Widziałem w oknie Camilę, ale udawałem że na nią nie patrzę. Nie spałem dwa dni, rozmyślałem nad tym jak porozmawiać z Summer ponieważ, wiedziałem że muszę to zrobić.
W poniedziałek rano poszedłem do łazienki i zobaczyłem swoje wory pod oczami. Wyglądałem okropnie. Wziąłem prysznic, i ubrałem się.
Nie wyglądałem tragicznie. Wziąłem kasę na lunch i wyszedłem z domu. Liam już czekał na mnie. Wsiadłem do samochodu, ale nie było Camili.
- Gdzie jest Camila ? – Trochę się wystraszyłem, bo nie widziałem jej od czasu kłótni. Mam nadzieje że sobie nic nie zrobiła.
- Pojechała z mamą, ponieważ zaproponowała jej podwózkę, a Day jedzie z Zanem. – Liam ruszył.
- A tobie jak się układa z Camilą ? – Payne nie spojrzał na mnie ponieważ prowadził, a ja siedziałem z tyłu.
- Pokłóciliśmy się. – Westchnąłem i zacząłem się bawić swoim telefonem.
- Zależy Ci na niej ? – Skąd on wziął do cholery to pytanie ? Kurwa, jasne że tak.
- No, tak. Czemu pytasz ? – Zdziwiłem się, ale taka była prawda, on był moim przyjacielem, może wiedzieć.
- Nie wiem o co wam poszło, ale skoro zależy Ci na niej, radze Ci to jak najszybciej naprawić, zanim będzie za późno. – Spojrzał na mnie kiedy wjeżdżał na parking szkolny. Zaparkował i wyszliśmy z samochodu. Nie odezwałem się, ale wiedziałem że ma rację, tak też postanowiłem zrobić.
W szkole zauważyłem Camilę przy szafkach. Poszedłem do niej i stanąłem za nią tyłem. Położyłem ręce na jej biodrach i przysunąłem się.
- Przepraszam – Wyszeptałem do dziewczyny. Odwróciła się w moją stronę i spojrzała mi w oczy, miała wory pod oczami, które były spuchnięte od płaczu. Nie odezwała się.
- Naprawdę jest mi strasznie przykro, z powodu tego co powiedziałem. Jestem totalnym, chujem wiem, ale musisz mi wybaczyć. Chcę dla Ciebie jak najlepiej. – Jej oczy złagodniały, nie patrzyła na mnie zabójczym wzrokiem.
- Wiem. – Wyszeptała tak, że ledwo ją usłyszałem. Naprawdę troszczę się o nią.
- Kiedy przyszedłem, nie chciałem się z tobą kłócić, chciałem tylko dowiedzieć o się stało, troszczę się o Ciebie. Naprawdę. – Camila odwróciła ode mnie wzrok. Spojrzała w dół, jej włosy opadły na twarz. Odgarnąłem jej włosy i złapałem za podbródek, aby na mnie spojrzała.
- Proszę Cię, wybacz mi. Nie potrafię funkcjonować bez Ciebie. – Jej kąciki ust podniosły się do góry, po czym uśmiechnęła się do mnie i przytuliła. Objąłem ją i przytuliłem. Tak bardzo brakowało mi jej dotyku. Ona nie lubi okazywać uczuć w miejscu publicznym, a jednak przełamała lody.
Złapała mnie za rękę i splotła nasze palce. Weszliśmy do klasy trzymając się za ręce. Wszyscy na nas spojrzeli, na całe szczęście nie było nauczycielki. Zapadła cisza, ja i Cam zajęliśmy swoje miejsca w klasie.
Po czwartej lekcji udaliśmy się na lunch. Camila mimo tego, że mi wybaczyła, mało się dziś odzywała.
- Więc jak, zostaniesz znów moją dziewczyną ? – Zadałem jej pytanie, kiedy byliśmy sami przy stoliku. Spojrzała na mnie z uśmiechem. Przegryzła dolną wargę.
- Już myślałam że nie zapytasz. – Powiedziała a ja się zaśmiałem.
- Cóż, nigdy nie mów nigdy kochanie. – Przysunąłem się do niej i pocałowałem ją w usta, uśmiechała się podczas pocałunku. Nawet się nie zorientowaliśmy kiedy do stolika dosiadł się Liam.
- No gołąbeczki, widzę że już wszystko ok. – Zaśmiał się Li, a my na niego spojrzeliśmy. Camila się uśmiechnęła a ja położyłem swoją rękę na jej udzie.
- Wydaje mi się że tak. – Uśmiechnęła się do chłopaka i zaczęła jeść.
Po lekcjach ja, Camila, Liam i Lena poszliśmy na pizzę.
- Co zamawiamy ? – Zapytała Camila siadając do stolika.
- Nie wiem dostosujemy do was dziewczyny. – Uśmiechnął się Liam a dziewczyny uzgodniły jaką chcą pizze. Poszedłem złożyć zamówienie i wróciłem do przyjaciół.
- Wiecie że za jakiś czas będziemy jechali na wycieczkę ? – Odezwała się Lena. Ona zawsze wiedziała takie rzeczy wcześniej ponieważ nasza wychowawczyni ma koło dziennikarskie do którego należy dziewczyna.
- To fantastycznie, a gdzie będziemy jechać ? – Zapytała Camila.
- Do Londynu na 3 dni. Powie nam o tym w poniedziałek, a do piątku trzeba wpłacić zaliczkę. – Zajebiście mam nadzieje że będziemy mieli dużo czasu wolnego.
- No i zajebiście. – Powiedziałem a kelnerka przyniosła nam pizze. Zaczęliśmy ją jeść. Ugryzłem kawałek, ale ser strasznie się ciągnął. Camila zaczęła się śmiać.
- Niall nie ruszaj się. – Wyjęła telefon i zrobiła mi zdjęcie.
Kiedy je zobaczyliśmy wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Gdy skończyli Liam odwiózł nas do domu. Camila zaprosiła mnie do środka, bo jej rodzice wrócą wieczorem, a Day nie ma w domu.
- Chcesz się czegoś napić ? – Zapytała gdy byliśmy w kuchni.
- Soku jak możesz. – Uśmiechnąłem się do dziewczyny, a ona odwzajemniała to.
- Dziękuję. – Powiedziałem zanim wyjęła sok z lodówki.
- Za co mi dziękujesz ? – Była lekko zdezorientowana moim słowem
- Za to, że mi wybaczyłaś i wróciłaś do mnie. – Cóż jeszcze nie miałem okazji jej podziękować, za to że odważyła się do mnie wrócić.
- Daj spokój, to ja powinnam Ci podziękować, za to że pomimo tego, że byłam dla ciebie wredna chciałeś uratować nasz związek. Miałeś rację jestem zapatrzoną w siebie suką, która rani tych na których jej zależy. – Spojrzała na mnie i podeszła bliżej mnie.
- Nie jesteś suką, jesteś moim kuszącym zwierzęciem. – Powiedziałem a ona się zaśmiała.
- Dla Ciebie będę wszystkim tym, czym zechcesz. – Położyła ręce na moich ramionach i złączyła nasze usta w pocałunku. Mój język z łatwością dostał się do jej. To nie był normalny pocałunek, to był delikatny, ale namiętny pocałunek. To był nasz pocałunek, i nasz moment którego nikt nie mógł go nam odebrać. Całowałem nadal Camilę a ona zaczęła się uśmiechać. Przerwałem naszą małą chwilę rozkoszy, i spojrzałem na dziewczynę.
- Co się stało ? – Byłem lekko zdezorientowany, bo zaczęła uśmiechać się tak nagle.
- Wiesz, kiedy mnie zostawiłeś samą po naszej kłótni, zdałam sobie sprawę, że jestem a raczej byłam z tobą szczęśliwa. Teraz też jestem. – Uśmiechnęła się a moje ręce powędrowały na jej biodra. Przyciągnąłem ją do siebie, a ona przytuliła się do mnie.
- Ja też jestem z tobą cholernie szczęśliwy. – Pocałowałem dziewczynę w szyję, a ona wybuchła śmiechem.
- przestań to łaskocze. – Powiedziała i odeszła ode mnie.
Dzień minął nam naprawdę szybko i całkiem miło. Oglądaliśmy filmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Zachowywaliśmy się jak normalna para.
- No ja już muszę iść. – Powiadomiłem dziewczynę, wstałem z kanapy. Dziewczyna wstała za mną i odprowadziła mnie do drzwi.
- Widzimy się jutro ? Prawda – Zapytała i uśmiechnęła się do mnie zalotnie.
- Czy ty mnie podrywasz ? – Zaśmiałem się, a dziewczyna podeszła bliżej.
- Nie wiem, czy powinnam, ma pan dziewczynę. – Zażartowała a ja próbowałem udawać poważnego.
- Cóż wydaję mi się, że nie dowie się o tym małym incydencie. – Uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie. Objąłem ręką w tali i zacząłem całować. Dziewczyna położyła ręce na mojej szyi. Nasz pocałunek był delikatny, ale dziewczyna odskoczyła, kiedy ktoś otworzył drzwi.
- Dzięki, za wytłumaczenie pracy domowej. – Powiedziała, a mama Camili uśmiechnęła się i weszła do kuchni.
- Do jutra, Cam. – Pocałowałem ją w policzek, a gdy wychodziłem puściłem dziewczynie oczko.
Tak bardzo się cieszę, że wróciliśmy do siebie. Coś mi się wydaję że to będzie cudowny rok.

Camila’s POV
- Camila. – Usłyszałam za sobą głos w sklepie. Odwróciłam się i zobaczyłam Biegnącego Harrego w moją stronę.
- Cześć. – Uśmiechnęłam się i włożyłam chipsy do koszyka.
- Mogę z tobą pogadać ? – Zadał pytanie i uśmiechnął się.
- No jasne – szukałam jakichś żelków, ale nie wiedziałam jakie lubi Niall.
- Słyszałem że rozstałaś się z Niellem i jest mi przykro. – Spojrzałam na niego, widać że był przejęty.
- Cóż, tak właściwie..
- Camila, ja chciałbym zacząć jeszcze raz. Naprawdę mi na tobie zależy. Proszę Cię wróć do mnie. – Praktycznie błagał. Westchnęłam.
- Chciałam powiedzieć że wróciłam, do Nialla. Harry podobasz mi się, jesteś naprawdę przystojny i kręcisz mnie, ale nic poza tym. Przykro mi, ale mówiłam, żebyś się nie angażował. – Próbowałam utrzymać w miarę normalną konwersację, ale nie wydaje mi się że jest dobrze.
- Co on ma, czego nie mam ja ? – Skrzyżował ręce na piersi, był zły. Czułam to.
- Wystarczy że ja i Niall, dobrze się rozumiemy, praktycznie bez słów, jesteśmy do siebie podobni. – Uśmiechnęłam się.
- A mówią że to przeciwieństwa się przyciągają. – Zaśmiał się i zmienił temat. Ok. to było dziwne.
Wróciłam do domu. Miałam wejść na górę, ale usłyszałam rozmowę Day i Zayna.
- No to właśnie taki mam plan. – Odezwał się Mulat.
- Wścieknie się. – Odpowiedziała moja siostra. O kim rozmawiają.
- Trudno, już nie raz się kłóciliśmy. Ale tak będzie lepiej. – Westchnął.
- Nie podoba mi się to. – Co ci się nie podoba ?
- Kochanie, głowa do góry. Będzie dobrze. – Kochanie, głowa do góry. Będzie dobrze. Powiedziałam sama do siebie i nadęłam się. Weszłam do swojego pokoju i wzięłam torbę. Miałam nocować dziś u Nialla razem z Liamem. Tak to będzie cudowna noc.
*****
- Niall, przyszłam. – Krzyknęłam do chłopaka, wyszedł z salonu tylko w dresowych spodniach. Spojrzałam na niego i zdziwiłam się, to było trochę dziwne, ale ponieważ on jest bardzo gorący, spodobało mi się to.
- Liam przyjdzie za godzinę, więc mamy godzinę dla siebie. – Podszedł bliżej ale zatrzymałam go.
- Ja mam chłopaka Niall, więc wiesz, bez takich. – Powiedziałam jak bym miała katar, i udałam pustą lalę. Zaczął się głośno śmiać i pocałował mnie. Zaniósł moje rzeczy do swojego pokoju, a ja siedziałam w salonie i oglądałam Kardashianów.
- Jutro sobota, a w poniedziałek jedziemy na wycieczkę. – Był podekscytowany, można to było zobaczyć w jego oczach.
- Cieszę się, to będzie mój drugi raz w Londynie. – Pierwszy raz pojechałam tam 3 lata temu z tatą w delegację więc nie miałam okazji dużo zwiedzić.
- Jak będziemy mieć czas wolny oprowadzę cię, w moje ulubione miejsca. – Uśmiechnął się i objął mnie ręką. Położyłam głowę na jego ramieniu.
- Chce zamieszkać z tobą w pokoju. – Palnął Niall, a ja na niego spojrzałam. Zaczęłam się śmiać.
- Jennifer nie pozwoli na pokój, chłopak – dziewczyna. Wielu już to próbowało. – Tak nasz kochana profesor Jen, nie pozwala na tego typu rzeczy.  Może i dobrze ?
- Szkoda, ale cieszę się, bo Harry z tobą nie spał. – Zaczęłam się z niego śmiać, on jest tak chorobliwie zazdrosny o Harrego, ale nie ma takiej potrzeby.
- Skąd wiesz, może spał ze mną ? – Zażartowałam z niego, a on udawał obrażonego.
- Nie spałaś, powiedziałaś że jestem pierwszy. – Puścił mi oczko. Miał racje pamiętam jak mu to powiedziałam kiedy u mnie nocował.
- A właśnie. Rozmawiałam z Harrym. – Przypomniała mi się rozmowa w sklepie.
- Co chciał ? – brak emocji. Nie wyraził ich w ogóle.
- Chciał, żebym do niego wróciła. – Trochę bałam się jego reakcji, ale to chyba normalne w związku.
- Że co ? – Wkurzył się, wiedziałam że tak będzie.
- Niall, uspokój się. – Próbowałam opanować sytuację.
- Jak mam się uspokoić, kiedy on cały czas za tobą łazi i błaga Cię o powrót. To się leczy. – Usiadł i zaczął krzyczeć.
- Nie krzycz na mnie. Mam większy problem. – Zamilkł. Oparł się o oparcie kanapy i założył nogę na nogę.
- Jaki ? – Jego niebieskie oczy były wpatrzone we mnie.
- Zayn coś knuje.

Notka: Cóż dziś są moje 17 urodziny więc pomyślałam że zrobię wam prezencik ponieważ mam dobry humor. Kolejny rozdział za 8 KOMENTARZY. 
Kocham was <3

sobota, 31 stycznia 2015

14. Zawsze po burzy, przychodzi słońce

Z dedykacją dla Julka xx

Nie minęło może kilka minut, kiedy ktoś zapukał do mojego pokoju. Wytarłam łzy z policzka i poszłam je otworzyć. Zobaczyłam Nialla.
- Camila, co się stało ? – Kiedy tylko mnie zobaczył w takim stanie, przytulił mnie.
- Nic – Wyswobodziłam się z jego uścisku i poszłam usiąść na łóżko.
- Przecież widzę, że coś się stało. – Był zmartwiony, ale to nie jest jego sprawa czy coś mi dolega. No dobra tak właściwie to jest, ale nie chcę z nim o tym rozmawiać.
- Camila, możesz się przede mną otworzyć, wiem że masz uczucia. – No i co, ale ja nie chcę.
- Nie Niall, ja nie mam uczuć. – Oparłam głowę o ścianę a on usiadł obok mnie, byłam zła, nie chciałam się na nim wyżywać.
- Wiem że jest Ci ciężko, mnie też. Ale Zayn nie jest powodem do płaczu. – Jest czy nie, nie ważne zranił mnie i tyle.
- Ty nic nie rozumiesz. On cały czas ma do mnie jakieś pretensje, od 2 miesięcy każda nasza rozmowa kończyła się kłótnią. Ja na przykład nie chce się kłócić dla Day, ale też dla świętego spokoju. To on mnie prowokuje. – Mówiłam prawdę, ale wiem że on stanie po jego stronie.
- Wiesz ja ostatnio zauważyłem, że on serio chce z tobą szczerze pogadać, ale ty jesteś zbyt uparta żeby go wysłuchać. – Wiedziałam, zawsze tak jest, że wszyscy stoją po mojej stronie, a gdy przychodzi co do czego to ja jestem winna.
- Wiesz co, śmieszny jesteś. Myślisz że po tym co on mi zrobił wystarczy zwykłe przepraszam i na złość chodzenie z moją siostrą. – To nie fair, że mój własny chłopak broni Zayna a nie mnie.
- Ja jestem śmieszny ? Ja Tylko chce Ci pomóc, to ty zawsze wszystkich odtrącasz, właśnie przez Zayna. Skąd wiesz że się nie zmienił, skoro jesteś wrogo nastawiona do wszystkich ? – Niall nie przeginaj.
- Jeśli Ci coś nie pasuje nie musisz się ze mną zadawać. Nie ma problemu. – Chcesz teraz prowadzić wojnę, serio ?
- Camila, ja chcę się z tobą zadawać, ty nawet nie wiesz ale ja o tym marzę, tylko ty nie chcesz się do mnie zbliżyć, bo myślisz że przelecę pierwszą lepszą laskę. Nie jestem taki, nie bawię się uczuciami osoby na której mi zależy, ty to robisz, nieświadomie, ale robisz. – Nikogo nie ranię.
- Co masz przez to na myśli ? – Nie rozumiem Cię.
- To że bawiłaś się z Harrym w przyjaciół z przywilejami i skrzywdziłaś go, chłopak był zakochany i wydaję mi się że nadal jest, a kiedy Ci się znudził zostawiłaś go, tak się nie robi. A twoi przyjaciele ? Odtrącasz ich od siebie, bo myślisz że Cię skrzywdzą a w rzeczywistości to ty krzywdzisz ich. Nie spędzasz z nimi czasu, jesteś dla nich chamska. To nie jest fair. – Ok., może i jestem czasami chamska, ale myślę że powiedzieli by mi to ze ich ranię.
- Ty nic o mnie nie wiesz, nie znasz mnie. Te 5 miesięcy nie wystarczy, aby dowiedzieć się jaka jestem naprawdę. Wiesz jesteśmy różni, ty i ja to dwa różne światy, mamy inne charaktery, poglądy na świat. To nie wyjdzie Niall. – Wkurzyłam się, ale on nie będzie mi mówił jaka jestem, nie zna mnie.
- I co, teraz ze mną zerwiesz, bo powiedziałem coś czego nie chciałaś usłyszeć ? – Za moment nie wytrzymam.
- Nie, Zrywam z tobą bo to w ogóle nie ma sensu, to całe ja i ty.  – Nie chce z nim zrywać, ale muszę.
- Co masz na myśli, mówiąc to całe ja i ty ? – Nic, naprawdę nic, serce mi pęka, kiedy to mówię.
- To że, ty chcesz się ujawnić, chcesz mnie dotykać, całować i zachowywać się jak chłopak w związku, trzymać za ręce a problemy jest taki, że ja nie chcę mieć chłopaka. Lubię Cię, nic więcej. – Skłamałam, widziałam w jego oczach ból, nie chciałam go skrzywdzić, musisz mi wybaczyć nie chciałam.
- Wiesz, nie chce już żadnych komplikacji z nami, może tak będzie lepiej. – Spojrzał na mnie i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Zostałam tam sama, upadłam na kolana i zaczęłam płakać. To nie może być prawda, znów straciłam osobę którą kochałam, jestem taką pizdą. Zawsze ranię tych na których najbardziej mi zależy. Przez Zayna mam teraz tyle na głowie, że nie mogę się pozbierać. Siedziałam na podłodze nie przestając płakać, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Niall się do mnie nie odzywa, a nikogo nie ma w domu. Nie mam nawet z kim porozmawiać. Wzięłam telefon i napisałam do Liama.
Cam : Proszę Cię, przyjdź do mnie jak najszybciej.
Miałam nadzieje że tu przyjdzie. Wiem że on jest chyba jedyną osobą na którą mogę liczyć. Bawiłam się telefonem, nawet nie wiem ile czasu mi to zajęło. Położyłam się na podłodze i przyglądałam w sufit. Usłyszałam jak drzwi się otwierają.
- Camila. – Krzyknął Liam i podbiegł do mnie. Spojrzałam na niego zapłakanymi oczyma usiadłam i przytuliłam się do chłopaka.
- Co się stało ? – Zadał mi pytanie nie wypuszczając mnie z objęć. Nie odpowiedziała mu. Spojrzałam na niego.
- Chodź usiądziemy na łóżku i porozmawiamy. – Skinęłam głową, wiec Liam podniósł mnie z podłogi i poszliśmy na moje łóżko.
- Powiedz mi od początku co się stało. – Spojrzał na mnie, był przejęty, ale tylko jemu chciałam się wygadać, wiem że postara mi się pomóc.
- Więc w szkole, rozmawiałam z Zanem, zaczęliśmy się kłócić, a potem powiedział że gdyby nie on, nie miałabym tego wszystkiego co mam teraz, gdyby nie to że mnie zranił, byłabym naiwna i zaczął mówić te wszystkie okropne rzeczy. Wkurzyłam się i wyszłam ze stołówki. Później dzwonił Niall, pytał się co się stało, ale nie chciałam mu powiedzieć i stwierdziłam że nikt mnie nie rozumie, później przyszedł, chciał pogadać, nie chciałam, zaczęliśmy się kłócić, a później powiedziałam coś czego żałuję. – Długo mu to tłumaczyłam ponieważ dławiłam się własnymi łzami, był lekko wystraszony.
- Zayn, to totalna Świna, ale ostatnio chciał z tobą pogadać i powinniście to zrobić. Wiesz że zawsze jestem po twojej stronie niezależnie od tego co zrobisz, ale nie możesz złościć się na wszystkich. On chciał dobrze, przez dwa lata zmienił się, serio nie widzisz tego bo jesteś na niego wściekła, ale tak jest. – Cóż może on ma rację, może powinnam z nim porozmawiać, ale to jest teraz wykluczone, nie mam siły na tak poważną rozmowę.
- Co z tego że się zmienił, wobec mnie jest cały czas dupkiem. – Akurat to jest prawda.
- No z tym się akurat zgodzę. Tak czy inaczej powinniście pogadać. – Westchnęłam, będzie mi Ciężko ale muszę to zrobić.
- Dobrze, ale nie karz mi z nim rozmawiać dzisiaj. – Powiedziałam niemalże błagalnie.
- Porozmawiasz z nim, kiedy będziesz gotowa. – Dobrze, porozmawiam z nim.
- A właśnie, co powiedziałaś do Nialla, że żałujesz tego. – Myślałam że nie zada mi tego pytania, ale  on chyba będzie jedyną osobą której o t tym powiem.
- Zerwałam z nim. – Odetchnęłam, że powiedziałam to komuś.
- Cóż, byliście przyjaciółmi z przywilejami, nie … - Przerwałam mu, nie mogłam dalej o tym słuchać.
- Nie, nie byliśmy przyjaciółmi z przywilejami. My, my byliśmy parą. – Powiedziałam i zaczęłam płakać.
- Co ? – Był zaskoczony, i to bardzo. Wiedziałam że tak będzie, ale on musiał wiedzieć, musiał.
- No ta, nikt nie wiedział, nie chciałam. Ale ty musisz. Jestem, na siebie za to wściekła. – Zaczęłam płakać
- Nie możesz siebie za to winić, wiem że to było trudne powiedzieć mi że byliście razem, ale to nie było nic złego. – Zerwałam z nim ja go kocham, nie chce być bez niego.
- To wszystko moja wina, gdybym nie była taką szmatą, nie zerwałabym z nim. – Jestem strasznie na siebie wściekła.
- Powiem Ci coś ok. – Spojrzałam na niego i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Odkąd pojawił się Niall w naszej szkole, wiedziałem że u Ciebie namiesza. Takie rzeczy da się przewidzieć, ale szczerze mówiąc nie wiedziałem, że będziecie razem. Myślałem że skończy się tylko na przelotnym romansie. Nialla, poznałem naprawdę blisko i kumplujemy się, to naprawdę spoko koleś i teraz mam pewność że możesz być z nim szczęśliwa. Pasujecie do siebie. – Serio przelotny romans ? No tak, to w moim stylu, ale zakochałam się w nim, akurat na to nic nie poradzę.
- Serio tak myślisz ? Ja stwierdziłam że nie i dlatego zerwałam. Nie miałam tego na myśli, tak po prostu wyszło. – Nie chciałam z nim zrywać, przysięgam.
- Nie przejmuj się, wszystko da się naprawić. Myślę że mógłbym porozmawiać z Niallem, o was, ale obiecuje że nie powiem że z tobą rozmawiałem i o tym że wiem o was. – Uśmiechnął się, ja też to zrobiłam.
- Uwierz mi, wszystko będzie dobrze. Ale jeśli wrócicie do siebie, nie ukrywajcie tego. – Zaśmiał się Liam. On wiedział jak mnie pocieszyć.
- No tak, w sumie żyje się tylko raz. – Zaśmiałam się, a Liam zaczął żartować. Pocieszył mnie, wiedziałam że na niego zawsze mogę liczyć.
- Liam, a ty jesteś z Leną ? – Ciekawiło mnie to bo wyglądali na parę.
- Tak, zaczęliśmy chodzić po świętach. – Uśmiechnął się.
- Cieszę się, waszym szczęściem. – Zachichotaliśmy. To była prawda, oni do siebie pasowali.
- Dzięki, ty też będziesz szczęśliwa nie przejmuj się. – Mam taką nadzieję Liam.
- A Lou i Vicki ? Też są razem ? – To też mnie Ciekawiło.
- Tak od sylwestra. – Uśmiechnął się do mnie.
- Czyli można powiedzieć że teraz są same pary w naszej paczce. – No tak, tylko Harry i Sam nie mają pary, a może oni będą razem ?
- Dokładnie tak, ja już muszę się zbierać, ale pamiętaj wszystko będzie dobrze, bo zawsze – Uśmiechnął się.
- po burzy przychodzi słońce. – On zawsze mi to powtarza kiedy mam jakiś problem, nie wiem czemu ale ten tekst zawsze poprawia mi humor bo wiem, że będzie lepiej. Odprowadziłam chłopaka do drzwi frontowych i wróciłam do pokoju. Spojrzałam na telefon, była 18:34 a na moim wyświetlaczu było zdjęcie moje i Nialla. To było nasze zdjęcie z sylwestra, wyglądaliśmy naprawdę dobrze, nie wiem czemu ale nie wyobrażam sobie siebie bez Nialla, jest dla mnie zbyt ważny. Kocham go. Kurwa ja tak bardzo go kocham.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
8 KOMENTARZY KOLEJNY ROZDZIAŁ
Notka : Jesteście strasznie uparci. Ale jak 6 komentarzy to kolejny rozdział. Chcę wam powiedzieć że to opowiadanie nie będzie miało dużo rozdziałów. Więc im częściej będą rozdział tym szybciej się skończy.
Kocham Was <3

czwartek, 29 stycznia 2015

13. Nie jestem tym, kim jestem

 Z dedykacją dla  GOSI W <3

- Niall wstawaj ! – Mój ojciec wparował do pokoju i zaczął krzyczeć mi nad uchem
- Czego ty ode mnie chcesz ? – Otworzyłem jedno oko i spojrzałem na mojego ojca, który stał nade mną.
- Jest poniedziałek, a wolne się skończyło. Wstawaj bo spóźnisz się do szkoły. – Powiedział tym swoim dupnym surowym głosem i wyszedł z pokoju.
Zwlokłem się z łóżka i doczołgałem się do łazienki.
Gdy byłem już w miarę ogarnięty ubrałem się i stwierdziłem że nie będę układał swoich włosów. Wziąłem niebieską czapkę i założyłem na głowę. Przejrzałem się w lustrze i stwierdziłem ze Cam się spodoba. 
Wziąłem plecak i wyszedłem ze szkoły.
Pierwsza lekcja którą mieliśmy to biologia. Była tak nudna że, aż na niej zasnąłem. Na całe szczęście nie siedziałem w pierwszej ławce.
- Niall, wstawaj. Jest przerwa – Odezwała się Camila a ja szybko wstałem z ławki i wyszedłem z klasy.
- Boże, Niall zwolnij. – Krzyknęła dziewczyna. Zorientowałem się że jestem daleko przed dziewczyną. Zatrzymałem się na środku korytarza, a brunetka przyśpieszyła kroku.
- Widzę że nie bardzo się wyspałeś. – Przewróciła oczami a ja się uśmiechnąłem.
- No nie. Mój ojciec przyszedł i zaczął wydzierać mi się nad uchem. – Przewróciłem oczami i spojrzałam na dziewczynę jak wyciągała książki z szafki.
- Ta, to musiało wyglądać komicznie. – Powiedziała ironicznie i poszliśmy na kolejną lekcję.
Kolejne 3 lekcje minęły nam dość wolno i nudno. Wyszedłem z klasy i udałem się na lunch. Byłem prawie przy wejściu i zobaczyłem Camilę, więc postanowiłem ją dogonić.
- Witaj skarbie. – Uśmiechnąłem się i pocałowałem ja w policzek. Dziewczyna spojrzała na mnie i przewróciła oczami.
- Widzieliśmy się już dzisiaj. – No co ty nie powiesz, Cam. Zaśmiałem się i wzruszyłem ramionami.
Usiadłem z jedzeniem przy naszym stoliku, a obok mnie usiadła Camila.
- Zayn nie gap się tak na nią. – Day szturchnęła mulata w ramię, ten tylko zachichotał udając urażonego. Day przewróciła oczami i wróciła do swojego lunchu. Jak nigdy na naszym lunchu nie działo się nic szczególnego. Harry rozmawiał z Louisem, Viki przyglądała się na Louisa. Liam tłumaczył coś Lenie, Day Kłóciła się z Zaynem o jakieś bzdury, a Camila i Sam rozmawiały o jakichś zawodach które mają się u nas odbyć. Ja nie robiłem kompletnie nic tylko słuchałem. Gdy skończyliśmy jeść, wyszedłem ze stołówki z Camilą, trzymając się za ręce.
- Wiesz Niall, czasami tak się zastanawiam. Czy ty coś do mnie czujesz ? – yyyy cóż Camila, kocham Cię ale, nie powiem ci tego bo mnie wyśmiejesz. A tak serio to, to pytanie wybiło mnie z tropu.
- Tak, a czemu chcesz wiedzieć ? – Nie wiedziałem skąd ona bierze te pytania, ale lubiłem je, bo wiedziałem wtedy że myśli o naszym związku.
- Nie, tak po prostu się zastanawiam. Lubię wiedzieć, co czujesz do mnie. – Uśmiechnęła się do mnie. Cóż no ja też chciałbym wiedzieć co ty czujesz do mnie ale pewnie nic nie czujesz.
Dziewczyna pożegnała się ze mną, ponieważ mieliśmy teraz trzy oddzielne lekcje.
Kiedy skończyłem lekcje drugą godziną kultur świata. Ruszyłem prosto do szatni, ponieważ czekały mnie teraz 2 godzinny męczącego trening. Przebrałem się i wszyscy zebraliśmy się na sali gimnastycznej. Usiadłem na podłodze i czekałem na trenera, ale zamiast jego, zastałem panią Simpson trenerkę cheerliderek.
- Witam was chłopcy, dziś macie trening ze mną ponieważ pan Stewart jest chory. Ale nie martwcie się kazał się wami dobrze zając co też uczynię. Dziś będziecie mieć trochę inny trening, ponieważ poznacie wysiłek w innym wydaniu. Jak widać mam złamaną nogę, więc wzięłam sobie do pomocy kilka cheerliderek. – Kobieta usiadła, a do Sali weszły trzy dziewczyny, a mianowicie Camila, Victoria i Daisy.
- Camiala, poprowadź rozgrzewkę. – Kobieta uśmiechnęła się do niej a ta kiwnęła głową.
- Na początek 10 kółek po sali. – Uśmiechnęła się a my wstaliśmy i zaczęliśmy biegać. Gdy skończyliśmy, robiliśmy 100 przysiadów, 200 pompek, 50 podniesień na drążku, slalom, i czołganie.
- Czy wy też robicie takie rzeczy na rozgrzewkę ? – Zadałem pytanie Camili a ona się zaśmiała.
- Cóż robimy podobne rzeczy, o podobnym natężeniu mięśni, więc można powiedzieć że tak. – Przewróciłem oczami i wróciłem do wypadów w przód i tył. Później się rozciągnęliśmy i na koniec mogliśmy zagrać w piłkę. Camila i Day grały a Viki sędziowała ponieważ lubiła oglądać piłkę i znała się na tym. W jednej drużynie byłem ja, Liam Louis, Camila i dwóch innych chłopaków. Na Harrego, Zayna, Day i trzech innych chłopków. Wygraliśmy, a po meczu poszedłem do szatni. Przebrałem się i ruszyłem w stronę wyjście. Zobaczyłem Camilę więc podbiegłem do niej.
- Witam pannę Summer. – Odezwałem się kiedy szedłem za nią z tyłu. Brunetka odwróciła się i spojrzała na mnie.
- Chcesz żebym dostała zawału ? – Zacząłem się śmiać, ale jej najwidoczniej nie było do śmiechu.
- O co Ci chodzi ? – Byłem lekko zdezorientowany kiedy jej wzrok był niemal zabójczy.
- Tylko profesor Morgan tak się do mnie zwraca, a poza tym nie lubię tego. – Skąd mogłem wiedzieć że nie chcesz abym tak do Ciebie mówił.
- Przepraszam skąd mogłem wiedzieć ? – Nigdy nie wspominałaś że Cię to denerwuje.
- No nic się nie stało, nie mogłeś wiedzieć. – Uśmiechnęła się lekko. Stanęliśmy przed autem Liama, ponieważ miał się chwilę spóźnić.
- Wiesz tak sobie pomyślałem, że no wiesz może powinniśmy wybrać się na oficjalną randkę ? – Spojrzałem na nią a ona na mnie. Uśmiechnęła się.
- Ty tak na serio ? – Zmarszczyła czoło. Czy ja wyglądam jakbym żartował ?
- No, a czemu by nie ? – Tylko, gdzie ja ją mogę zabrać ?
- A gdzie byś mnie zabrał na tą ,,oficjalną'' randkę ? – Wiedziałem że zapyta, jest przewidywalna.
- Cóż, mam dwa bilety na mistrzostwa świata siatkówki. – Przypomniało mi się że ojciec mi je dał, bo nie ma na dzisiaj czasu.
- Żartujesz ? – Widziałem w jej oczach podekscytowanie. Brawa dla Nialla
- Nie, chce iść z tobą na ten mecz, czy to dziwne że chłopak zaprasza swoją dziewczynę na mecz ? – Zaśmiała się. Uwielbiam kiedy się śmieje, a tak przy okazji to kocham ją uszczęśliwiać. Zaczęła skakać i piszczeć. Przytuliła się do mnie mocno, serio mocno nie mogłem oddychać.
- Cam, Cam spokojnie, dusisz mnie. – Wyszeptałem a ona pocałowała mnie. Przyciągnąłem ją do siebie i zaczęliśmy się całować, trochę nie pomyśleliśmy że ktoś nas może zauważyć.
- Czy ja o czymś nie wiem ? – Odezwał się Liam stojąc na przeciwko nas. Spojrzeliśmy na niego, a Camila momentalnie się odsunęła. Uśmiechnąłem się.
- No proszę, czekam na wyjaśnienia. – Stał z neutralnym wyrazem twarzy, a na ramieniu miał torbę treningową.
- Więc, ja i Camila jesteśmy p….. – Chciałem powiedzieć parą ale pokiwała lekko że nie więc musiałem zmienić odpowiedź.
- przyjaciółmi z przywilejami. – Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
- Wiedziałem, że coś się po miedzy wami dzieje. Wiedziałem – Uśmiechnął się do siebie i usiadł za kierownicą. Spojrzeliśmy na siebie i zrobiliśmy to co Liam.
Gdy wysiadałem krzyknąłem do brunetki żeby była gotowa na 19. Zgodziła się a ja wróciłem do domu.

Camila’s POV
To niesamowite że Niall chce mnie zabrać na mecz siatkówki. Miałam kupić sobie bilet ale mama mi nie pozwoliła, bo to była moja kara za to, że nie przyszłam na noc z imprezy. W każdym bądź razie, Niall mnie zaprosił i zamierzam skorzystać z jego zaproszenia. Po treningu nie było dużo czasu, więc poszłam wziąć prysznic a później przebrałam się.
Zeszłam na dół, żeby napić się soku. Miałam się już ubierać, kiedy zatrzymała mnie moja mama.
- Gdzie idziesz ? – Stanęła w progu salonu patrząc na mnie.
- Wychodzę na mecz siatkówki. – Powiedziałam zakładając buty.
- Skąd miałaś pieniądze na bilet ? – No i tu Cię zaskoczę.
- Nie miałam, Niall mnie zabiera. – Uśmiechnęłam się do mamy a ona była zaskoczona i to bardzo. Założyłam kurtkę i wyszłam.
Niall właśnie przechodził przez ulicę.
- Gotowa, kochanie ? – Zapytał a ja poczułam motylki w brzuchu, zawsze je czuje kiedy coś do mnie mówi.
- Zawsze – Uśmiechnęłam się i wsiedliśmy do auta który prowadził jego tata. Byliśmy na miejscu 10 minut przed rozpoczęciem meczu. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce na trybunach.
- Chcesz jakieś picie, lub popcorn ? – Chłopak spojrzał na mnie, a ja się uśmiechnęła.
- Jest mi to obojętne. I tak będę zajęta meczem. – Niall się zaśmiał i usiadł.
- To pójdę jak będziesz coś chciała. – Uśmiechnął się, a ja pocałowałam go w policzek.
- Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy, że zabrałeś mnie na ten mecz. – Jego oczy były jasne, jaśniejsze niż zazwyczaj, on jest taki kochany.
- Dla Ciebie wszystko. – Zaśmiał się, a mecz się zaczął. Przez większość czasu Niall trzymał swoją rękę na moim udzie, najwidoczniej mecz go nie interesował ponieważ, przez większość meczu patrzył na mnie.
*******
- Summer – Krzyknął Malik idąc w moją stronę.
- Czego chcesz. – Powiedziałam z pogardą a ten się tylko zaśmiał.
- Czemu nie ma Day w szkole ? – O mój Boże, jesteś jej chłopakiem powinieneś wiedzieć.
- Powinieneś wiedzieć, w końcu jesteście razem. – Wyjęłam książki z szafki i chciałam odejść, ale on złapał mnie za nadgarstek.
- Słuchaj, możesz sobie być na mnie wściekła, ale nie życzę sobie żebyś mi pyskowała. – Czy on właśnie sobie nie życzy. Ha dobre sobie.
- To nie jest koncert życzeń Zayn. – Wkurzył się, wiem że nie lubi sprzeciwu, ale gówno mnie to obchodzi.
- Słuchaj, nie pogrywaj ze mną, chciałem być miły, ale chyba po dobroci się nie da. – Czy on mi grozi ?
- Grozisz mi ? – Niech sobie nawet nie myśli że się go boje, bo tak się nie stanie.
- Może. – Zwątpił.
- Nie boje się Ciebie. – Spojrzałam na niego z pogardą, a on puścił mój nadgarstek.
- Nienawidzę Cię Zayn. – Powiedziałam i odeszłam od niego. Zrujnował mi psychikę, przepraszam tego nie naprawi.  Wróciłam do klasy i skończyłam lekcje. Nie widziałam dzisiaj Nialla ponieważ to był dzień gdzie mieliśmy wszystkie lekcje oddzielne. Ruszyłam w stronę stołówki. Byłam wściekła na Zayna, on jest taki chamski i on niby się stara ? Ciekawe z której strony. Usiadłam na swoim miejscu a obok mnie usiadł Zayn.
- Kurwa, czego ty ode mnie chcesz ? – On mnie strasznie irytuje, skończy się na tym że zarobi w ryj.
- Wiesz o tym że mnie potrzebujesz ? – O czym on w ogóle mówi, nie potrzebuję go.
- Nie, nie potrzebuję Cię. – Co on sobie myśli, nie jest Niallem że może tak mówić.
- Owszem, to ja Ci zawsze pomagam, zawsze jestem kiedy mnie potrzebujesz i może cię wkurwiam, to gdyby nie ja, nikt by się ciebie nie bał, nie byłabyś popularna w szkole.
- O czym ty w ogóle mówisz ? – Nie rozumiem go. Jak on może twierdzić że to wszystko dzięki niemu.
- Gdybym Cię nie skrzywdził nie byłabyś taka, byłabyś dokładnie jak Day, niewinna, naiwna i nikt by się Ciebie nie bał. – Teraz to już przegiął.
- Słuchaj no kutasie. To że mnie wykorzystałeś świadczy jedynie o twoim wielkim ego, jesteś zapatrzony tylko i wyłącznie w sobie, a to że jesteś z Day to tylko dlatego że nie przypilnowałam jej, ale ona przejedzie się na tobie a wiesz czemu ? Bo tacy jak ty się nie zmieniają. – Wstałam z krzesełka i wylałam na niego swój jogurt który miałam jeść. Spojrzał na mnie zaskoczony a wszyscy dokoła się przyglądali. Spojrzałam na Nialla który szedł w naszą stronę z jedzeniem, odwróciłam się i wyszłam ze stołówki.
Nienawidzę go jest takim podłym skurwysynem, miałam ochotę mu przypierdolić, ale oczywiście wszyscy będą bronić Zayna zamiast mnie. Usiadłam na pierwszych lepszych schodach które spotkałam. Jestem taka wściekła, nie mam już siły. On zniszczył moją psychikę, nie wiem czemu Daisy z nim jest, on ją tylko skrzywdzi, ale ja powiedziałam sobie, że nie będę się już wtrącała w jej życie miłosne. Chciałam dla niej dobrze.
Może ja nie jestem tym kim jestem, a tylko udaje kogoś kim nie jestem ? W sumie sama już nie wiem kim tak naprawdę jestem. Westchnęłam, bo może on ma rację, może gdyby mnie tak nie skrzywdził byłabym, tylko zwykłą naiwną dziewczyną, którą da się manipulować. W sumie powinnam mu podziękować, ale najwidoczniej tak miało by być. Siedziałem tak do momentu kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje. To były moje dwie ostatnie lekcje, po których poszłam do domu.
Leżałam na łóżku i odrabiałam prace z literatury. Mój telefon zaczął wibrować. Zobaczyłam na wyświetlaczu Nialla.
Niall : - Hej kochanie.

Cam : - Cześć, stało się coś ?

Niall : - Nie, ale chciałem się zapytać czemu uciekłaś z lunchu ?

Cam : - Zayn, mnie wkurwił.

Niall : - Zauważyłem, ale o co znowu poszło ?

Cam : - Jest kompletnym dupkiem.

Niall : - To też wiem, ale powiesz mi co Ci powiedział.

Cam : - Nie ważne, Boże nikt mnie nie rozumie

Niall : - Kochanie, ja Cię rozumiem, nie denerwuj się

Cam : - Nie, nie rozumiesz.
Rozłączyłam się, zaczęłam płakać.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ
6 KOMENTARZY KOLEJNY ROZDZIAŁ
Notka : Cóż chciałam wam ogólnie podziękować, bo jeszcze nie miałam okazji chyba, że bardzo się Cieszę iż ktoś czyta moje wypocinki. Tak i chcę wam powiedzieć że bardzo was kocham ;)

niedziela, 25 stycznia 2015

12. Wyskoczymy gdzieś ?

Cóż dziś jest wigilia, ja i mój ojciec jedziemy na lotnisko po mamę. Siedziałem z przodu i słuchałem muzyki, nie chciałem rozmawiać z ojcem, ponieważ nawet nie miałem o czym. Droga nie była długa, zajęło nam to ok. półtorej godziny. Mój ojciec wyszedł z samochodu i powiedział, że mam poczekać to na niego i na mamę. Byłem oparty o maskę samochodu, przeglądałem instagrama i zobaczyłem nowe zdjęcie Camili. Zacząłem się śmiać sam do siebie.
- Niall. – Krzyknęła moja mama z oddali, kiedy zbliżała się w moją stronę przed tatą, który niósł jej torbę. Uśmiechnąłem się do niej i otworzyłem ramiona aby ją przytulić.
- Synu jak ja się za tobą stęskniłam. – Wtuliła się we mnie. Cóż faktycznie nie widziałem jej od sierpnia, ale to nie był powód aby gnieść moje żebra. Kiedy skończyła mnie ściskać, wsiadła do samochodu co też zrobiłem i pojechaliśmy. Mama cały czas opowiadała jak nudno jej beze mnie w domu i chciałaby, żebym wrócił, ale to raczej nie jest już możliwe. W sumie, aż tak strasznie nie mieszka się z moją matką, ale z tatą jest więcej swobody.
Gdy wjeżdżaliśmy na podjazd domu mojego taty, zobaczyłem że Camila wychodzi gdzieś z Day. Wyskoczyłem z auta jak poparzony i pobiegłem w stronę dziewczyn.
- Cam. – Krzyknąłem a dziewczyny się odwróciły.
- Niall. – Powiedziała Camila i uśmiechnęła się do mnie. Podbiegłem do niej i pocałowałem ją w policzek, następnie tak samo zrobiłem z Day.
- Gdzie idziecie ? – Zadałem im pytanie.
- Mama zapomniała kilku rzeczy ze sklepu i musimy po nie iść. A ty gdzie byłeś ? – Camila była trochę speszona naszą rozmową w obecności Day.
- Sorry Niall, ale śpieszymy się. – Odezwała się jeszcze raz Camila. Posłała mi uśmiech i pociągnęła za rękę swoją siostrę po czym zniknęły za zakrętem. Przewróciłem oczami i wróciłem do domu. Zdążyłem zamknąć drzwi i usłyszałem rozmowę moich rodziców.
- To Camila Summer, ostatnio Niall i ona spędzają sporo czasu razem. Jest naprawdę szczęśliwy z nią. – Kurwa o czym plecie mój ojciec. Skąd on może wiedzieć czy jestem z kimś szczęśliwy.
- Ta sama mała Camia Summer, którą pamiętam ? – To ona ją zna? Wiedziałem że mieszkaliśmy kiedyś w Mullingar ale nie wiedziałem że w tej okolicy.
- Nie wiem Maura czy nadal jest tak samo miła i słodka jak kiedyś, ale na pewno jest uprzejma i kulturalna. – Mój tata się zaśmiał a ja wszedłem do kuchni przerywając także rozmowę.
- Synu, czy ty masz dziewczynę ? – O boże czy ona jest normalna ? Spojrzałem na nią jakbym chciał ją zabić a ona się tylko uśmiechnęła.
- Mamo. – Tylko to udało mi się powiedzieć i wysłać groźne spojrzenie.
- Niall, nie widziałem Cię prawie 4 miesiące. Mam prawo wiedzieć czy mój syn jest zakochany. – Co ją to w ogóle obchodzi. Wiem że się troszczy, ale to tylko i wyłącznie moja sprawa czy mam dziewczynę czy też nie.
- Nie, nie mam dziewczyny. – Powiedziałem jakby to było oczywiste. Ale nie było, ponieważ miałem ją. Potajemnie ale miałem.
- Jeśli tak mówisz, to znaczy że tak jest. – Odezwała się moja mam. Ta, no na pewno. Przewróciłem oczami i wróciłem do swojego pokoju.
**********
Usłyszałem dzwonek do drzwi, więc poszedłem je otworzyć. Zobaczyłem swojego brata Grega z jego narzeczoną. Wpuściłem ich do środka i sam poszedłem za nimi do salonu. Przywitałem się z moim bratem oraz Deniese. Wigilia minęła nam w dość przyjazny sposób. Moja mama cały czas żartowała a ja słuchałem jej opowieści. Cóż na gwiazdkę od mamy dostałem moja ukochane perfumy Bossa, od taty kasę a od Grega dostałem kilka par butów i full capów. Byłem zadowolony z prezentów bo dostałem dosłownie to co chciałem. Kiedy skończyła się wigilia poszedłem spać bo byłem zmęczony. Mama przyjechała i już zaczęła mi rozkazywać.
Rano obudził mnie telefon. Nie spojrzałem nawet kto dzwonił, ale odebrałem.
- Hallo – Powiedziałem do telefonu zachrypłym głosem.
- Hej, Niall co ty robisz ? – Usłyszałem ciepły głos Camili.
- Co ? Nic nie robię, obudziłaś mnie. – Mam nadzieje, że nie pomyślała sobie że jestem na nią zły.
- Przepraszam, myślałam że już nie śpisz. – Jak ono słodko do mnie mówi, szkoda że nie ma częściej takich rozmów po między nami.
- Nie, nic się nie stało. – Uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Cóż pomyślałam, że może nie jesteś dziś zajęty i pojedziemy na zakupy, bo sklepy już są otwarte. – Była trochę zawstydzona ale i tak nie miałem dzisiaj nic lepszego do roboty.
- Camila, jeśli chcesz to oczywiście że z Tobą pójdę. – Powiedziałem i spojrzałem na zegarek.
- Ok. w takim razie będę u Ciebie za godzinę. – Powiadomiła mnie i się rozłączyła.

Harry’s POV
Siedziałem w kawiarni przy stoliku i czekałem na Zayna, który poszedł po nasze napoje.
Ostatnio próbuję się jakoś ogarnąć po tym rozstaniu z Cam, ale jakoś nie mogę. Wiem że to było już jakiś czas temu, ale ja naprawdę ją kocham. Ogólnie nie mam nic do Nialla, bo jest spoko, ale to ja bym chciał być tym który ją rozśmiesza, tym który ją pociesza, tym który o nią dba, tym który zawsze ją wesprze. Ale teraz o ile się nie mylę moje miejsce zajął Horan.
- A ty nadal o niej myślisz ? – Zayn wyrwał mnie z moich myśli. Usiadł naprzeciwko mnie i spojrzał na mnie.
- Tak. Jest mi smutno z tego powodu. To że czasem z nią pogadam, nie znaczy że pomiędzy nami jest ok. – Westchnąłem. Wziąłem łyka coli.
- Stary, wiem że się w niej zakochałeś, ja też to przechodziłem.
- Sam się o to prosiłeś – Przerwałem mu a on przewrócił oczami.
- To prawda, ale miałem złamane serce, tak jak ty teraz, ale zobacz pozbierałem się. – Uśmiechnął się. Ławo mu mówić bo znów się zakochał tylko że teraz w Day.
- Ja to nie ty Zayn. – Oparłem się o krzesło i rozejrzałem po kawiarni.
- Harry, już za kilka miesięcy pojedziemy do LA, jestem tego pewny, że poznasz tam kogoś. No wiesz będzie tam mnóstwo gorących lasek. Po prostu raj na ziemi. – Pff raj na ziemi. No oczywiście że kogoś poznam, ale może ja chcę Camilę.
- No dla mnie raj na ziemi, dla ciebie raczej piekło. – Zadrwiłem z niego. Ciekawe co by na to powiedziała Day.
- Jest mi na razie świetnie z Day, ale do końca szkoły jest jeszcze kilka miesięcy no wiesz, wszystko może się wydarzyć. – O tak, jak złamiesz serce Day to Camila połamie Ciebie.
- No wiesz zobaczymy. A właśnie gdzie zgubiłeś Day ? – Ostatnio cały czas spędzają razem czas.
- To że jestem z Day, nie oznacza że nie mogę nigdzie wyjść z kumplem. – Powiedział, a drzwi do kawiarni się otworzyły. Zobaczyłem jak do środka wchodzi uśmiechnięta Camila, a zaraz za nią Niall. Udali się na drugi koniec pomieszczenia i zajęli miejsca.
- Kto przyszedł ? – Zayn spojrzał na mnie kiedy dokańczał swoją colę.
- Camila i Niall. Możemy już stąd iść ? – Boże czemu ja w ogóle chce uciekać z tej kawiarni ? Ponieważ jestem tam Cam ?
- Stary wyluzuj. Pewnie usiedli gdzieś na końcu nie widzą nas. A właśnie idziesz na dzisiejszą imprezę ? – O kurwa zapomniałem że dziś jest impreza.
- Ta, w sumie i tak nie mam co robić w domu. – Wymamrotałem. Cóż wcale nie miałem ochoty na to, aby iść na tą pieprzoną imprezę, ale jedynym powodem jest to że zobaczę tam Camilę.

Camila’s POV:
Weszłam do kuchni gdzie była już moja cała rodzina. Zajęłam swoje miejsce a moja mama podała nam kolację.
- Jak długo będziecie na dzisiejszej imprezie ? – Cóż nie mam pojęcia, ale wcale nie chce mi się tam iść.
- Nie wiem. Myślę że ja nie będę tam długo siedziała. – Nie chciałam tam nie wiadomo ile siedzieć. Cóż idę tam bo jestestwem przewodniczącą szkoły więc nie wypada, a po drugie spędzę czas z Niallem.
- Day, kiedy zaprosisz Zayna na kolację ? – O kurwa czy ty do reszty zgłupiałaś ?
- Nie wiem, jutro może przyjść jeśli chcesz. – Odezwała się Day bawiąc się jedzeniem które właśnie dostała. Czemu moja mama nie zapyta się mnie kiedy Niall przyjdzie do nas na kolację ?
Reszta kolacji minęła dla mnie nudno ponieważ Day, cały czas rozmawiała z mamą na temat jaki to jest Zayn cudowny i wspaniały.
Kiedy skończyłam kolację musiałam chwilę poczekać na Daisy, ponieważ jeszcze jadła kolację. Gdy skończyła wyszłyśmy z domu i poszłyśmy do Louisa, który organizował dzisiejszą imprezę.
- Przepraszam. – Odezwała się nagle Day. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi.
- Za co mnie przepraszasz ? – Spojrzałam na nią a ona się zaczerwieniła.
- Za to że mama cały czas mówi przy tobie o Zaynie, ale ona… - Przerwałam jej
- Tak wiem że chce mnie wkurwić, i jak na razie doskonale jej to wychodzi. – Moja siostra była trochę zdezorientowana, ponieważ nie liczyła się z taką odpowiedzią.
- Cóż, chodziło mi o to że ona chce, abyś ty też wreszcie zaczęła się z kimś umawiać. – Przecież umawiam się z Niellem, potajemnie ale cóż robię to. Nie musi wiedzieć o tym cały świat, że złamałam swoją obietnicę.
- Jeśli będę miała taką ochotę to zacznę. – Odpyskowałam jej. Boże niech się o mnie nie martwią. To moja sprawa czy będę kiedyś sama.
- A co z Tobą i Niellem ? – Wiedziałam że zada mi to pytanie, ona coś podejrzewa.
- Cóż wychodzi na to, że jesteśmy przyjaciółmi z przywilejami. – Nie jesteśmy, po między nami jest inna więź niż takie gówno jak przyjaźń z przywilejami. Day spojrzała na mnie, ale nie odezwała się. Weszłyśmy do środka a ja ruszyłam w stronę kuchni. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam kubek z wódką i się napiłam.
*******
- Cam ? Żyjesz ? – Spojrzałam zaspanymi oczami na Nialla, który najwidoczniej nie wiedział co robię.
- Co jest kurwa ? – Wymamrotałam zachrypłym głosem do chłopaka.
- Czemu spałaś na blacie w kuchni ? – Był zdziwiony, jasne że był, bo kto normalny śpi na blacie w kuchni podczas imprezy.
- Cóż Camila wypiła dobre 6 kubków wódki i zasnęła na blacie. Mówiła coś że nikt jej nie kocha i oko jej się przymknęło. – Odezwał się Zayn kiedy wchodził do kuchni.
- Serio nikt Cię nie kocha ? – Blondyn zadał mi pytanie, a ja właśnie próbowałam przetworzyć co przed chwilą powiedział do mnie Malik.
- Moja matka jest taka wkurwiająca, cały czas napierdala o Maliku. – Wreszcie to z siebie wyrzuciłam, a chłopak na mnie spojrzał
- Co takiego o nim mówi ? – Napił się łyka ze swojego kubka nie odrywając ode mnie oczu.
- Cóż to że jest przystojny, inteligentny, pomocny kochany i cały czas wypytuje się kiedy przyjdzie na kolacje. Rzygać mi się chcę jak o tym słyszę. – Powiedziałam i wzięłam łyk ze swojego kubka.
- Pokaż mamie że też się z kimś spotykasz, to nie będzie rozmawiała tylko o Zaynie. – Posłał mi swój ciepły uśmiech, a ja odpowiedziałam na niego.
- Cóż, powiedziałam  Daisy że jesteśmy przyjaciółmi z przywilejami. – Nie mam pojęcia jak zareaguje na to co właśnie powiedziałam. Szczerze to bałam się trochę.
- Ok. – Zdążył powiedzieć i pochylił się nade mną
- Nadal jesteśmy razem ? – Wyszeptał mi do ucha, a w jego głosie mogłam usłyszeć nutkę wątpliwości. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Tak. – Wstałam z krzesła chwiejąc się. Złapałam za rękę Horana i poszłam z nim na parkiet.
Oplotłam swoje ręce wokół jego szyi, on położył swoje ręce moich biodrach. Mimo że leciała szybka piosenka ja i Niall tańczyliśmy do siebie wtuleni i nic nas nie interesowało

Niall’s POV
Siedziałem w salonie i grałem na playce kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Wstałem z kanapy i poszedłem w stronę wyjścia.
Kiedy otworzyłem drzwi, ujrzałem Camilę.
- Przeszkadzam ? – Zadała mi pytanie stojąc przed drzwiami. Na zewnątrz było chłodno, cóż to już zima.
- Ty nigdy mi nie przeszkadzasz. – Wpuściłem dziewczynę do środka i zamknąłem drzwi. Camila rozebrała się i weszła do salonu.
- Co się stało że przyszłaś tak nagle ? – byłem zdziwiony tym, ponieważ ona zawsze dzwoni lub pisze zanim przyjdzie do mnie.
- Nudziło mi się, a poza tym Day wyszła na randkę z Zanem, a moi rodzice pojechali do Cioci posiedzieć więc, byłam sama i postanowiłam odwiedzić mojego chłopaka, wiesz to chyba na tym polega. – Zaśmiała się a ja przewróciłem oczami.
- ,, Mój chłopak’’ to fajnie brzmi z twoich ust. – Skomentowałem a ona zaczęła się śmiać. Uwielbiałem patrzyć jak jest szczęśliwa, bo wtedy poprawiał mi się humor.
- Chcesz coś do picia kochanie ? – Jak ja dawno się do nikogo tak nie zwracałem, cóż jest to dla mnie teraz dziwne, ponieważ ukrywam się z Camilą w naszym jakże cudownym związku i nie zwracam się tak do niej w miejscu publicznym.
- Soku jak masz. – Odezwała się a ja poszedłem do kuchni. Nalałem jej soku do szklanki i wziąłem chipsy po czym wróciłem do Cam, która grała w grę którą zatrzymałem. Usiadłem obok niej i otworzyłem paczkę którą przyniosłem ze sobą.
- Więc jakie masz plany na sylwestra ? – Spojrzałem na nią, a brunetka zatrzymała grę.
- Wiesz Zayn, organizuje większą domówkę. Czyli przychodzi nasza paczka i kilkoro znajomych Zayna. – Napiła się soku i wróciła do zatrzymanej gry.
- Czyli jeszcze większa niż normalne imprezy ?- To było dziwne, bo Zayn zawsze robił największe imprezy.
- Nie. Większa domówka, nie impreza. – Zaśmiała się. Całe popołudnie spędziliśmy na graniu, całowaniu i rozmawianiu.
- Niall, wróciliśmy. – Usłyszałem głos mojej mamy, kiedy weszła do domu.
- Chcesz poznać moją mamę ? – Zadałem jej pytanie ponieważ, moja mama chcę ją poznać, znów i zobaczyć czy aż tak bardzo się zmieniła.
- Jasne, czemu nie. – Wzruszyła ramionami i oboje wstaliśmy. Moja mama była w kuchni, więc też się tam udaliśmy.
- Mamo poznaj Camilę. – Powiedziałem do niej kiedy przekroczyliśmy próg pomieszczenia, w którym, była moja mama. Maura odwróciła się w naszą stronę i zmierzyła Camilę wzrokiem.
- Camila, jak ty się zmieniłaś. – Powiedziała do brunetki i przytuliła ją.
- Pani też. – Odpowiedziała. Co się tu do jasnej cholery dzieje.
- To wy się znacie ? – Byłem lekko zdezorientowany ich rozmową.
- Cóż Niall, dziwnie byłoby nie znać najlepszej przyjaciółki mojej mamy z dzieciństwa i obecnie. – Zaśmiała się. Kurwa to nie fair że moja własna matka znała ją wcześniej niż ja.
- Niall, powinieneś więcej chodzić ze mną w gości. – Zaśmiała się irytująco a ja przewróciłem oczami.
- Więc Camila, od kiedy spotykasz się z moim synem ? – Zadała jej pytanie kiedy siadaliśmy przy stole.
- Ja i Niall nie jesteśmy parą, przyjaźnimy się tylko. – Właśnie zauważyłem że Camila świetnie kłamie, tylko nie wiem czy moja mama da się na to nabrać.
- No daj spokój, gdyby to była tylko przyjaźń mój syn nie chodziłby cały czas odstrojony i nie opowiadał mi głupot kiedy z nim rozmawiam. – Po Camili nie było nawet widać że co jest z nią nie tak, lub  jest wystraszona dociekliwością mojej mamy.
- Nie pani jedna tak myśli. Ale kto wie może kiedyś.. – szturchnęła mnie ramieniem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Cała dalsza rozmowa minęła dość komfortowo. Camila była zmuszona opowiedzieć co się u niej zmieniło odkąd ja i mama przeprowadziliśmy się do Londynu. Cóż wygląda na to że jednak całkiem dużo mnie ominęło.
Moja mama robiła kolacje a ja siedziałem z Camilą w moim pokoju.
- Wiesz co. – Spojrzałem na dziewczynę, a ona spojrzała się na mnie. Siedziała okrakiem na moim brzuchu kiedy leżałem na łóżku
- No. – Powiedziała i wróciła do przeglądania moich piosenek na telefonie.
- Czuje się taki szczęśliwy kiedy jestem obok Ciebie.- Wreszcie wydusiłem to z siebie, a ona na mnie spojrzała. Jej twarz rozpromieniła się, a po chwili mogłem ujrzeć jej cudowny uśmiech.
- To słodkie – Odezwała się a ja przygryzłem dolną wargę.
- Pocałuj mnie. – Dziewczyna pochyliła się nade mną i kiedy miałem już złączyć nasze usta w pocałunku, włączyła się piosenka na moim telefonie
I've been hynoptized / Byłem zahipnotyzowany
by bright red candy lips / jaskrawoczerwone usta jak cukierki
and angel eyes / i oczy anioła
I know that it ain't right / Wiem, że to
Her pretty comes with pain / nie jest jej prawo
My hands are tied / mam związane ręce
- Możesz to wyłączyć. – Ogółem była to moja ulubiona piosenka i uwielbiałem jej słuchać, ale ta piosenka strasznie przypominała mi opis Camili, dlatego była moją ulubioną.
- Nie. Chce posłuchać dalej. – Wymamrotała i odsunęła ode mnie rękę z telefonem.
She's so mean but kinda love it / Jest wredna, ale nawet mi się to podoba
And I just can't let her go /
Po prostu nie mogę pozwolić jej odejść
I'm so whipped /
Owinęła mnie
She deserves a medal /
wokół palca
She's a tempting animal /
Jest kuszącym zwierzęciem
Spends too much and I'll never tell her no /
Wydaje zbyt dużo. A ja nigdy jej nie odmawiam
Drives me nuts and she got me by the throat /
Doprowadza mnie do szału. I trzyma mnie za gardło
She's so mean but I kinda love it /
Jest tak wredna, ale nawet mi się to podoba
And I just can't let her go /
Po prostu nie mogę pozwolić jej odejść
- O Mój boże to o mnie, prawda ? – Wiedziałem że zada mi to pytanie.
- Co, nie, jasne że nie. – Skłamałem i byłem pewny że ona o tym wie.
- Nie oszukuj mnie. Wiem że lubisz kiedy jestem wredna i nie przeszkadza Ci to. – Zadrwiła ze mnie. Zatrzymała piosenkę i pochyliła się na de mną.
- Jeśli chcesz mogę być kuszącym zwierzęciem dla Ciebie. – Wyszeptała mi do ucha i ugryzła płatek mojego ucha. Po jej słowach zrobiło mi się strasznie gorąco, a swoje ręce przeniosłem na jej pośladki, na co zachichotała. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy i chciałem ją pocałować, ale oczywiście ale....
- Kochani kolacje gotowa. – Krzyknęła z dołu moja mama, Camila zaśmiała się i wstała ze mnie.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
6 KOMENTARZY KOLEJNY ROZDZIAŁ
Notka : Widzę że spadła ilość komentujących, no trudno. W każdym razie wracam do tego że rozdział będzie raz w tygodniu w każdy piątek.
Kocham Was <3